LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

„Mistrz i Małgorzata” na deskach Tęczy

0

Słupska „Tęcza” cyklem pod nazwą „Czwartki dorosłego widza” przełamuje stereotyp w postrzeganiu teatru lalki jako wytwórni sztuki wyłącznie dla dzieci. Tym razem aktorzy i kukiełki przybiorą postaci bohaterów powieści „Mistrz i Małgorzata” Michaiła Bułhakowa.

Na deskach Teatru Lalki Tęcza w Słupsku niebawem zobaczyć będzie można adaptację powieści Michaiła Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata”. Do zobrazowania absurdów życia w ateistycznej Moskwie lat trzydziestych ubiegłego wieku posłużyła obok planu realistycznego fantastyka, wprowadzająca postać Wolanda jako diabła, który poprzez własne istnienie siłą rzeczy przekonuje o istnieniu Boga. Teatralna koncepcja dzieła to subiektywne spojrzenie na tekst Bułhakowa reżysera z Rosji – Dmitrija Pietrowa. Sama powieść jest bardzo polityczna, jednak twórcę spektaklu bardziej interesują warstwa religijna utworu i wątek miłości. Tak więc w tej odsłonie kontekst historyczno-polityczny nie jest akcentowany.

On będzie zaznaczony, ale pozostanie w tle. Pojawi się na przykład muzyka z tego czasu, czyli elementy, które połączą się z wiedzą sali. Gdybym bowiem zaczął robić w spektaklu momenty aresztowań z lat trzydziestych, to dla widza polskiego pewnie byłoby to dziwne – mówi Dmitrij Pietrow. – Czyli ta wiedza gdzieś w tle jest, ona istnieje, ale konkretnie tymi właśnie elementami wiedzy spektakl nie operuje. Podobnie jak u Bułhakowa – kontekst historyczny był ważny, ale nie był podstawowy, dlatego że Woland może przyjść również dzisiaj.

Świat Bułhakowa i świat spektaklu nie są czarno-białe. Jak mówi reżyser – potrzebują cieni. Na razie zagadką dla widza pozostaje organizacja dzieła na scenie, odpowiedź na pytanie, czy dominować w nim będzie lalka, czy też aktor w żywym planie.

Tak jak w powieści Bułhakowa – jest różnorodność, nie ma prostych rzeczy – zaznacza Dmitrij Pietrow. – Ot, wydawałoby się, miły człowiek Warionucha. I nie wiadomo, on jest dobry czy zły? Ma niewielkie możliwości umysłowe, niewielkie pragnienia, niewielkim życiem żyje. Ale jest poszkodowany przez tę świtę Wolanda. A mówię o tym dlatego, że w spektaklu nie wiadomo, kto jest lalką, kto jest żywym planem, to wszystko jest wymieszane.

Reżyser Dmitrij Pietrow przyznaje, że wystawienie spektaklu będącego adaptacją wielkiego dzieła Michaiła Bułhakowa było marzeniem, które właśnie się spełnia. Szczęśliwie dla miłośników teatru „Mistrza i Małgorzatę” chciał również mieć w repertuarze słupskiej „Tęczy” jej dyrektor, Michał Tramer. Premiera przedstawienia odbędzie się 12 września o godzinie 19 w ramach cyklu „Czwartki dorosłego widza”. (jwb)

Skomentuj