LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Wsparli bezdomnych z Alberta

0

W Lasku Południowym w Słupsku odbył się IV Bieg Przełajowy im. Chorążego Sztabowego Tadeusza Kloskowskiego. To nie tylko impreza sportowa, ale przede wszystkim wsparcie bezdomnych z Domu Brata Alberta w Słupsku.

W regonie słupskim bieganie stało się bardzo popularne. Obok tradycyjnych biegów, w których dominuje rywalizacja, dużym zainteresowaniem cieszą się biegi charytatywne. Tą formą propagowania zdrowego stylu życia poprzez sport i pomagania innym zajęła się Fundacja Wspierania Inicjatyw Niekonwencjonalnych „Sub Ventum”. Wspólnie z Rozbieganą Parafią przy kościele pw. św. Jana Kantego w Słupsku była ona organizatorem trzeciego biegu z cyklu czterech biegów charytatywnych. Pierwszy dedykowany był chorym na stwardnienie rozsiane, w drugim biegacze oddawali krew, trzeci to wsparcie bezdomnych z Domu Brata Alberta środkami higieny osobistej. Czwarty, mikołajkowy, będzie gromadził paczki dla najciężej chorych.

Frekwencja w każdym z tych biegów dopisuje – przyznaje Dariusz Kloskowski, pomysłodawca biegu. – A konkurencja jest bardzo duża. Być może gdzie indziej widać odpływ uczestników, ale u nas kształtuje się z reguły na poziomie 200 osób. Zainteresowanie jest nie tylko bieganiem, ale i chodzeniem z kijkami. No i pomaganiem. Jako fundacja rozpropagowaliśmy ten bieg, można powiedzieć, na cały subregion, bo paczki dla bezdomnych przychodziły nawet ze Szczecina.

Na trasę biegu przełajowego spod kościoła św. Jana Kantego wyruszyło blisko 200 zawodników, a wśród nich ponad 40 uprawiających nordic walking. Biegacze mieli do pokonania sześciokilometrową trasę ścieżkami Lasku Południowego. Uczestniczyli w nim żołnierze 7. Brygady Obrony Wybrzeża, Centralnego Poligonu Sił Powietrznych w Ustce oraz Centrum Szkolenia Marynarki Wojennej, którzy biegli w umundurowaniu polowym. Po 20 minutach i 54 sekundach na mecie, jako pierwszy zameldował się Mariusz Borychowski, drugim zawodnikiem na mecie był Ryszard Sokołowski, a jego czas to 21 minut i 6 sekund, na miejscu trzecim z czasem 21.24 przybiegł Mateusz Lipiński. Wśród mundurowych najszybszy był Artur Pelo, który po 23 min. 39 sek. minął linię mety jako ósmy. Najszybszą z kobiet okazała się Agnieszka Konkel z Koszalina, która w klasyfikacji generalnej przybiegła na miejscu osiemnastym. Jej czas to 28.25”.

Bardzo lubię biegać po lasach i bardzo mi odpowiada ta trasa – zapewnia Agnieszka Konkel, zwyciężczyni wśród pań. – Ale nie tylko ta, bo i każda inna, która jest tutaj realizowana. Ostatnio był w czerwcu bieg, który miał być na ponad osiem kilometrów, a okazało się, że jest dziesięć z czymś, ale to nie przeszkadza. No i ten szczytny cel. Według mnie chętniej się przyjeżdża na taką imprezę, gdy człowiek wie, że jakąś cząstką siebie, tym co przyniesie pomaga innym. I to raduje serce.

Trasa dosyć szybka, z dwoma selektywnymi podbiegami, na których zrobiłem przewagę, którą utrzymałem do końca – ocenia swój start Mariusz Borychowski, zwycięzca biegu. Przyznaje, że ten rok jest dla niego dobrym rokiem pod względem zwycięstw i startów.

Wśród kijkarzy doszło do największej niespodzianki – niepokonany w wielu marszach Piotr Brzozowski (Aktywni Postomino) musiał tym razem uznać wyższość Grzegorza Korzenia zawodnika z 6. Wojskowego Oddziału Gospodarczego w Ustce. Brzozowski przegrał rywalizację o półtorej minuty. Wszyscy uczestnicy, którzy ukończyli bieg i marsz otrzymywali pamiątkowe medale, które wręczali Joanna Chudzińska, prezes słupskiego koła Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta, ks. Wojciech Filimon, proboszcz parafii Jana Kantego oraz Tomasz Czubak, mistrz świata sztafety 4X400 z Sewilli. Na najlepszych trzech zawodników w klasyfikacjach generalnych czekały puchary i nagrody od sponsorów.

Wręczanie takich medali to przyjemność, bo każdy z biegaczy coś ofiarował naszym podopiecznym – mówi Joanna Chudzińska, prezes słupskiego koła Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. – Już po raz trzeci współuczestniczymy w organizacji takiego biegu i zawsze zwracamy się z prośba o wspomaganie nas podstawowymi rzeczami, takimi jak środki higieny osobistej, środki czystości czy bielizna osobista, ponieważ zużywamy tego w naszych ośrodkach bardzo dużo. Zakup ich pochłania bardzo duże środki finansowe, więc dla nas jest to dar bezcenny.

O propagowaniu zdrowego trybu życia może mówić rodzina Henryka Chudego ze Sławska, którą w biegu reprezentowały trzy pokolenia – babcia, mama i wnuki.

Grażyna Antosik, córka Julia Antosik, Basia, Mikołaj i babcia Janina Chudy – przedstawia siebie i swoją rodzinę Grażyna Antosik z KS Olszewski i Synowie Sławsko. – Biegam już około 18 lat. Wciągnął mnie do tego tata i już tak zostało, a przy okazji cała rodzina się wciągnęła. Jesteśmy tutaj już po raz trzeci i dzieci dają radę, bo są bardzo aktywne.

Rodzina zgodnie przyznała, że zamierza startować w kolejnych biegach i marszach z kijkami.

Postaramy się przyjechać na czwarty bieg, bo dzieci zbierają medale i chcą mieć cztery, żeby wszystkie medale podały sobie rączki. W szkole w Sławku udało nam się też zebrać pudełko różnych środków i przywieźliśmy je tutaj – dodała Grażyna Antosik.

Po zmaganiach biegowych na wszystkich czekały kiszonki przygotowane przez Marcina Kisielewskiego, ciepła zupa gulaszowa, chleb ze smalcem oraz domowe ciasto. Nie zabrakło też przekazanego przez producenta błonnika pokarmowego w postaci hummusu. (opr. rkh)

Skomentuj