LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Zgrzyt na torach porozumienia

0

Nadal nie ma porozumienia pomiędzy miastem a PKP w sprawie przekopu tunelu pod torowiskiem, który ma połączyć wschodnią i zachodnią część Słupska. Co więcej, państwowa spółka chce, aby samorząd miejski z własnych pieniędzy pokrył koszty demontażu torów przy ulicy Towarowej.

Węzeł transportowy to jedna z największych i najważniejszych inwestycji, które miasto chce zrealizować w najbliższych latach. Projekt zakłada przeniesienie wszystkich regionalnych przewoźników na dzisiejszą bocznicę przy ulicy Towarowej, gdzie powstanie jedna duża baza komunikacyjna. Tej inwestycji towarzyszy szereg mniejszych zadań. Początkowo zakładano, że węzeł powstanie do 2021, ale sprawy zaczęły się komplikować. Kością niezgody okazał się tunel łączący ulice Towarową i Wojska Polskiego, który ma zostać przekopany pod torami. Wykonanie tego zadania miało należeć do PKP, ale spółka od dłuższego czasu mąci i ociąga się z jego realizacją. W konsekwencji może to doprowadzić budowę węzła do fiaska.

To jest fundamentalnie ważna sprawa, bo bez przejścia podziemnego od ulicy Towarowej, poniżej Sobieskiego, do ulicy Wojska Polskiego sama inwestycja nie ma sensu – mówi prezydent Słupska Krystyna Danilecka-Wojewódzka. – Cała inwestycja polega na tym, że przenosimy przewoźników, a więc PKS i inne firmy, które działają w powiecie, na drugą stronę torów, bo tam budujemy przystanki autobusowe, tam jest centrum autobusowe, i ludzie przechodzą na Wojska Polskiego z tego centrum przesiadkowego tunelem. Więc jak tego tunelu nie będzie, to ta inwestycja nie jest sensowna. I jest pewne wstrzymanie zdarzeń, ponieważ nie mamy do tej pory określonego – a pamiętajmy, że te rozmowy toczyły się przez trzy lata – harmonogramu prac, jakie PKP planuje. Bo trzecim zadaniem wreszcie jest to, co także jest zapleczem technicznym dworca PKP – tory kolejowe. A więc to przebudowa całej infrastruktury transportowej, komunikacyjnej, czyli dwa tory, które mają być prowadzone, ich remont generalny, także nastawnia, teletechnika. To wszystko po stronie PKP, natomiast nasza rola to zrobienie tego, co byłoby na ulicy Towarowej, a więc zagospodarowanie przestrzeni, budowanie wiat przystankowych, parkingów, kas biletowych, tego zaplecza.

W trakcie rozmów PKP zmieniło warunki podpisanego znacznie wcześniej porozumienia, zgodnie z którym miało pokryć koszty demontażu torów z bocznicy kolejowej. Teraz spółka nieoczekiwanie zażądała, aby to miasto sfinansowało rozbiórkę torowiska. Ratusz wysłał w tej sprawie już list, w którym mocno sprzeciwia się takiemu rozwiązaniu.

Ja bym łamała dyscyplinę finansów publicznych, gdybym takie rzeczy zdeklarowała – mówi prezydent miasta. – Koszt relokacji torów, których właścicielem pozostaje PKP wynosi, jak nam powiedziano, 6,5 miliona złotych netto, czyli ten koszt brutto wynosiłby przeszło 8 milionów złotych, co podrożyłoby i tak bardzo drogą inwestycję. Wiemy też, że koszt całej inwestycji na pewno będzie wyższy niż wcześniej zaplanowane 33 miliony złotych. Do tej pory nie otrzymaliśmy więc tego, co jest fundamentalne dla nas – harmonogramu poszczególnych działań

Kolejnym problemem dla miasta może być fakt, że jeśli PKP nie zacznie swojego zadania w terminie to Słupsk może mieć problemu z rozliczeniem dotacji od urzędu marszałkowskiego. To nie pierwszy raz, kiedy magistrat ma kłopoty z bocznicą kolejową na Towarowej. Wcześniej miastu kłody pod nogi rzucała wojsko, które nie zgadzało się na usunięcie starej rampy załadunkowej. (opr. jwb)

Skomentuj