LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Finał po piątym meczu

0

W czwartym meczu półfinałowym fazy play-off koszykarze STK Czarni wygrali w Twierdzy Gryfia ze Śląskiem Wrocław 103:101. Tym samym wyrównali stan rywalizacji na 2:2. Decydujący piąty mecz, którego stawką będzie awans do finału 1 ligi rozegrany zostanie w środę, 8 maja, we Wrocławiu.

Po dwóch meczach półfinałowych fazy play-off pomiędzy Śląskiem Wrocław, a STK Czarnymi Słupsk rozegranych we Wrocławiu stan rywalizacji był 1:1. Kolejne dwa mecze drużyny rozegrały w hali Gryfia. W sobotnim spotkaniu lepszą okazała się drużyna ze stolicy Dolnego Śląska, która wygrała 85:76, natomiast w niedzielę górą byli gospodarze, którzy doprowadzili stan rywalizacji do remisu 2:2. Zarówno w pierwszym jak i w drugim spotkaniu nie brakowało walki.

Niedzielne spotkanie doskonale rozpoczęli podopieczni Mantasa Cesnauskisa, którzy w czwartej minucie meczu – po trójkach Huberta Wyszkowskiego, Wojciecha Jakubiaka oraz Patryka Pełki – objęli prowadzenie 10:2. Jednak podopieczni Radosława Hyżego z każdą kolejną minutą odrabiali straty. Na trzy minuty przed końcem pierwszej kwarty zespół wrocławian wyszedł na prowadzenie 18:17. Wynik pierwszej kwarty równo z syreną na 24:17 dla gości ustalił Jakub Musiał. Druga kwarta to kontynuacja przewagi podopiecznych Radosława Hyżego, ale mimo celnych rzutów gości z dystansu Czarni w 13 minucie przegrywali różnicą tylko czterech oczek (25:29). Jednak już po 15 minutach przewaga Śląska wzrosła do 10 punktów. Ostatecznie po 20 minutach drużyna z Dolnego Śląska na przerwę schodziła z przewagą 9 punktów. W pierwszej połowie meczu gospodarze wyglądali na lekko przygaszonych. Może z wyjątkiem Adriana Kordalskiego, który był motorem napędowym całego zespołu Czarnych i do przerwy uzbierał aż 17 punktów.

Trzecią kwartę drużyna Śląska zaczęła od rzutów z dalekiego półdystansu Mateusza Jarmakowicza, do tego Krzysztof Jakubczyk i Robert Skibniewski popisali się efektownymi trójkami i goście prowadzili już 59:44. Niesamowity Adrian Kordalski oraz udane trójki Łukasza Seweryna zbliżyły gospodarzy w 27 minucie gry do gości na 6 oczek (57:63). Ostatecznie wrocławianie wrócili do 10 punktowej przewagi 76:66 na koniec trzeciej kwarty po rzutach za trzy Tomasza Żeleźniaka i Krzysztofa Jakubczyka. Ostatnią kwartę goście rozpoczęli od trójki Tomasza Żeleźniaka, ale już po tym rzucie gra wrocławian zaczęła się zacinać. Za to słupszczanie przy ogromnym dopingu kibiców złapali właściwy rytm, który przyniósł im wygraną aż 15:2. W końcówce kwarty rzuty za trzy Łukasza Seweryna i Wojciecha Jakubiaka trafiały idealnie w kosz, w efekcie doprowadzając do remisu 83:83. Kluczowe trafienia zanotował dla Czarnych Adrian Kordalski. Na 5 sekund przed zakończeniem meczu przewaga Czarnych wynosiła 3 punkty, ale przed szansą na wyrównanie stanął Robert Skibniewski, który przy rzucie za trzy został sfaulowany. Tym razem nie trafił wszystkich rzutów i ostatecznie podopieczni Radosława Hyżego przegrali mecz 103:101.

Podczas konferencji pomeczowej podsumowali to spotkanie trener Czarnych Mantas Cesnauskis, rozgrywający Adrian Kordalski oraz trener Śląska Wrocław Radosław Hyży. Słupski szkoleniowiec rozpoczął swą wypowiedź od podziękowań za doping kibiców w obu meczach. Był pełen uznania również dla swoich zawodników, którzy pokazali wielkie serce do walki. Adrian Kordalski przyznał, że były takie momenty, w których ciężko było optymistycznie myśleć o końcu tego spotkania. Ale wystarczył impuls, który znów pobudził słupszczan do wzmożonego wysiłku. Ostatecznie udało się wygrać, a teraz we Wrocławiu też trzeba zagrać o zwycięstwo. Zawodnik wierzy, że będzie 3:2 dla Czarnych.

Bohaterami niedzielnego meczu w zespole słupskim była czwórka zawodników, która łącznie zdobyła 93 punkty ze 103. Byli to Adrian Kordalski zdobywca aż 37 punktów, do których dołożył 9 asyst i 7 zbiorek, Wojciech Jakubiak zdobył 21 oczek, 18 punktów i 9 zbiorek miał Patryk Pełka, a 17 punktów dopisał Łukasz Seweryn. Zdaniem trenera Cesnauskisa na taki wynik wpływ miała hala, która zareagowała na trójkowy rzut Seweryna i „poniosła” zawodników do zwycięstwa. Takiego przełomu zabrakło w sobotnim meczu.

Radosław Hyży stwierdził, że jego zespół odczuwa duży niedosyt. Mając przewagę nie potrafił dowieźć zwycięstwa do końca. Może jego zawodnicy nie zawsze realizowali polecenia przekazywane z ławki. Trener przyznał, że szło na tyle dobrze, by zawodnicy pod koniec meczu pomyśleli, że mecz już sam się wygra. Tak się nie stało, ponieważ Czarni się nie poddali, a za to co zrobili w końcówce Jakubiak, Kordalski, Seweryn czy Pełka trzeba być pełnym uznania. Słupszcanie powinni dumni z takich koszykarzy. Wrocławski szkoleniowiec już teraz czeka na ostatnie spotkanie, które na pewno dostarczy wiele emocji. (opr. rkh)

Skomentuj