LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Setka Komandosa

0

Sierżant Artur Pelo z 7. Brygady Obrony Wybrzeża imienia generała brygady Stanisława Grzmot- Skotnickiego trzeci raz z rzędu został zwycięzcą Setki Komandosa, która rozgrywana była w Lublińcu.

Setka Komandosa to bieg dla prawdziwych twardzieli. Jego organizatorami są Wojskowy Klub Biegacza Meta Lubliniec i jednostka wojskowa komandosów. Uczestnicy musieli pokonać 100 kilometrów. Pierwsze 20 kilometrów w pełnym umundurowaniu i z 10-kilogramowym plecakiem, kolejne 20 kilometrów bez plecaka, ale dalej w umundurowaniu, a pozostałe 60 kilometrów mogli biec już w dowolnym stroju. Na starcie tegorocznej III Setki Komandosa stanęło 227 uczestników. Wystartowali 15 marca o godzinie 22, a metę przekroczyli 16 marca rano, do południa lub po południu. To wielkie sprawnościowe wyzwanie ukończyło 189 zawodników. Najlepsi biegacze uzyskali czasy poniżej 10 godzin. Wśród nich był sierż. Artur Pelo z 7. Brygady Obrony Wybrzeża w Słupsku. Ten morderczy dystans pokonał on w czasie 8 godzin 34 minut i 16 sekund. Było to jego trzecie zwycięstwo. Drugi na mecie zameldował się szer. Wojciech Kiszła z 6. Brygady Powietrznodesantowej, a jego czas to 9 godzin 50 minut i 55 sekund, miejsce trzecie z czasem gorszym o jedną sekundę zajął por. Maciej Kasjan z 15 Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej. Na miejscu czwartym przybiegł st. mar. Krzysztof Wilmont z Centrum Szkolenia Marynarki Wojennej w Ustce. Dystans 100 kilometrów pokonał on w czasie 10:20:27. Wśród pań zwyciężczynią została Patrycja Berezowska -Wieliszew (Heron Team) z czasem 10 godzin 58 minut i 55 sekund.

Biegacze doskonale wiedzą, że na tak długich dystansach przychodzi zawsze mały kryzys. Zmagać z nim musiał się także zwycięzca.

Po pięćdziesięciu kilometrach zaczęły mi pękać pęcherze – mówi sierż. Artur Pelo. – Zrobiły się, ponieważ nawierzchnia była bardzo śliska, a stopa pracowała w bucie.

W swojej karierze biegacza sierż. Artur Pelo specjalizujący się w biegach długich może się poszczycić tym, że jego nogi przemierzyły już ponad 120 tysięcy kilometrów. Szczyci się też tym, że na razie nie miał takiej kontuzji, która wymagałaby chirurgicznej operacji kończyn dolnych.

Zwycięzca III Setki Komandosa podkreślił, że sukces ten osiągnął również dzięki pomocy brata Sylwestra, który na odpowiednich odcinkach trasy podawał mu napoje i żywność. (opr. rkh)

Skomentuj