LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Autostrada nie dla pieszych

0

Za organizację ruchu na drogach publicznych odpowiada w mieście prezydent. Niestety od wielu miesięcy bezpieczeństwo pieszych na ulicy Szafranka pozostawia wiele do życzenia, tymczasem władze ratuszowe do tej pory zdają się nie dostrzegać problemu.

W ocenie byłego dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Słupsku w strefie uspokojonego ruchu ulicy Szafranka na niebezpieczeństwo najbardziej narażeni są piesi, dla których brakuje czytelnego oznakowania przejść przez jezdnię. W odniesieniu do warunków miasta ulica wygląda na osiedlową autostradę. Wprowadzenie strefy uspokojonego ruchu nie spowodowało jednak ograniczenia prędkości pojazdów. Jeżeli już kogokolwiek miało ono uspokoić, to pieszego, eliminując go z ruchu. Pieszy, wybierając miejsce przejścia przez jezdnię, nie wie, czy powinien sugerować się obniżeniem krawężników, czy może czerwonym malunkiem nawierzchni. Ulica, co warto podkreślić, o długości około kilometra, jest osią dużego osiedla mieszkaniowego, więc transfer pieszych z jednej na drugą stronę jest nieunikniony. Na pytanie, w którym momencie możliwa jest taka przeprawa, Zbigniew Wiczkowski odpowiada krótko: – Mówiąc wprost, w żadnym momencie nie powinien tego uczynić, bo wszędzie jest niebezpiecznie. Wszędzie jest niebezpiecznie – podkreśla nasz rozmówca.

O tym, jak wygląda organizacja ruchu na ulicy Szafranka w Słupsku, informowaliśmy wielokrotnie. Ze względu na warunki techniczne – długą, szeroką jezdnię, nieprofilowaną azylami czy zwężeniami, brak wyniesień wyspowych spowalniających ruch – kierujący otrzymują priorytet pierwszeństwa nad pieszymi. Zbigniew Wiczkowski podnosi, że w tej sytuacji tak naprawdę to pieszy, a nie kierujący pojazdem staje się podmiotem uspokojonego ruchu. Ponieważ jednak wyniesienie czerwonych tarcz skrzyżowań równorzędnych, które byłyby instrumentem wymuszającym spowolnienie ruchu, jest już niemożliwe, koniecznością staje się przywrócenie czytelnego oznakowania przejść dla pieszych w obrębie tych skrzyżowań. Przypomnijmy, zrównanie kolorowych wysp z poziomem krawężników zakładał projekt, w praktyce jednak zamiast kilkucentymetrowych wyniesień pojawiły się jedynie czerwone malunki.

Nie może być tak, jak niektórzy próbują mówić: „A, jakoś to będzie, kierowcy będą uważali” – mówi Zbigniew Wiczkowski, specjalista ds. organizacji ruchu drogowego. – Każdy na drodze chce mieć pierwszeństwo, każdy chce wyrwać z tego ruchu jak najwięcej. Ale musimy dbać przede wszystkim o tych, którzy są jego najsłabszymi uczestnikami, a w mojej ocenie ci są tutaj najbardziej narażeni na niebezpieczeństwo. I to trzeba po prostu zmienić.

Zapytaliśmy podczas ubiegłotygodniowej konferencji prasowej władz miasta o ewentualne kroki naprawcze i możliwość uzupełnienia oznakowania drogowego dla pieszych.

Sprawdzimy to, jest zespół ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego, poddamy to jeszcze. Jest tutaj pan dyrektor ZIM, poproszę aby wyjaśnił, czy nie ma rzeczywiście. Wydaje mi się, proszę państwa, że znaków drogowych to u nas w Słupsku jest generalnie w nadmiarze, gdybyśmy policzyli – myślę – jest ich na pewno więcej niż autobusów miejskich, natomiast być może w jakimś punkcie jeszcze takiego oznakowania zabrakło. Ale pamiętajmy, my wiemy generalnie, jak się poruszać – mówi prezydent miasta Krystyna Danilecka-Wojewódzka. – Nie chce mi się wierzyć, że nie ma znaku dla pieszych, ale sprawdzę, ewentualnie w jakim miejscu go brakuje.

Za organizację ruchu na drogach publicznych w Słupsku odpowiada prezydent, który dysponuje wydziałem polityki transportowej i korzysta z doradztwa zespołu ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego, funkcjonującym przy prezydencie miasta. Od maja grono tych specjalistów dodatkowo poszerzone zostanie o miejskiego inżyniera ruchu. (jwb)

Skomentuj