LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Koszykarze z porażką

0

Pechowa dla STK Czarni okazała się trzynasta kolejka rozgrywek w pierwszej lidze koszykówki mężczyzn. Podopieczni Roberta Jakubiaka przegrali we własnej hali Gryfia z GKS-em Tychy 72:76.

STK Czarni, gdy przystępowali do rozgrywek pierwszej ligi, mając w swoim składzie koszykarzy z ekstraklasową przeszłością – Łukasza Seweryna i Mantasa Cesnauskisa – oraz wzmocnieni Adrianem Kordalskim i Patrykiem Pełką, mieli być zespołem pierwszej czwórki tabeli. Rzeczywistość pokazuje coś innego. Podopieczni Roberta Jakubiaka po trzynastu kolejkach mają tylko 5 zwycięstw i 8 porażek, co daje im jedenaste miejsce w tabeli. Sobotnie spotkanie rozegrane w hali Gryfia z zespołem GKS Tychy zakończyło się dla słupszczan porażką 72:76, która nie powinna się przydarzyć.

Czarni dobrze weszli w mecz i po pięciu minutach pierwszej kwarty prowadzili 11:5. Wydawało się, że gospodarze narzucą swój styl gry, który przyniesie im zwycięstwo. Goście ze Śląska bardzo szybko odrobili stracone punkty i doprowadzili do remisu po pierwszej kwarcie 18:18. Początek drugiej kwarty nie odbiegał od pierwszej. Z tą różnicą, że to goście po 15 minutach gry mieli dwupunktową przewagę 26:24. Mimo dobrej gry dwójki słupszczan Szymona Długosza i Adriana Kordalskiego obrona gospodarzy była zbyt łatwa do sforsowania przez tyskich zawodników, którzy z dużą łatwością zdobywali punkty. Po dwudziestu minutach gry GKS prowadził jednym oczkiem 37:36.

Drugą połowę doskonale rozpoczęli słupszczanie. Tuż po wznowieniu gry Patryk Pełka oddał celny rzut za trzy. Spodziewano się, że za tym pójdą kolejne rzuty, jak nie za trzy, to za dwa, ale ze skutecznością nie było najlepiej. Goście w tej kwarcie wyszli bardzo skoncentrowani, upodobali sobie akcje, które kończyły się równo z syreną celnymi rzutami za dwa bądź za trzy. Wynik końcowy nadal oscylował wokół remisu. Żadna z drużyn nie osiągała większej przewagi niż dwa trzy oczka. Po trzech kwartach zegar boiskowy wskazywał tylko dwupunktowe prowadzenie podopiecznych Tomasza Jagiełki 59:57.

Ostatnia kwarta rozpoczęła się bardzo nerwowo z obu stron. Zespoły na przemian karciły się trójkami oraz rzutami wolnymi. W tej części gry nie do zatrzymania był duet Damian Szymczak i Michał Jankowski, były zawodnik Czarnych Panter z sezonu, 2013/2014 kiedy trenerem był Andrej Urlep. Tylko dzięki doskonalej grze Patryka Pełki Czarni byli w stanie utrzymać mecz na wynikowym styku, ale gospodarzom nie pomogło nawet 25 punktów i 17 zbiórek oraz 12 asyst Adriana Kordalskiego. Ostatecznie mecz przegrali.

W tym spotkaniu odnotować trzeba również dwa debiuty. Od 6 grudnia 2018 roku zawodnikiem STK Czarni jest Szymon Rduch, który w tym spotkaniu zdobył 8 punktów, a w poprzednim sezonie bronił barw Kotwicy Kołobrzeg. Natomiast w zespole GKS-u Tychy osiem minut na parkiecie spędził Maciej Krakowczyk, który tegoroczny sezon rozpoczął w zespole FutureNet Śląsk Wrocław. Dla słupszczan najwięcej punktów zdobyli: Patryk Pełka – 25, Szymon Długosz – 12 i Hubert Wyszkowski – 11. Dla Tych Damian Szymczak zdobył 21 pkt, po 15 rzucili Paweł Bogdanowicz oraz Paweł Zmarlak, a 14 dorzucił Michał Jankowski.

Na konferencji pomeczowej z wyrazu twarzy trenera Roberta Jakubiaka wyczytać można było, że gra słupszczan jak i ich miejsce w tabeli przyprawiają go o przysłowiowy ból głowy. Pogratulował przeciwnikom zwycięstwa i przyznał, że spodziewał się, że postawi on trudne warunki jego drużynie. Za największą bolączkę słupszczan uznał pudłowanie rzutów za trzy punkty. Do meczu w Siedlcach trzeba ten sposób gry spokojnie przeanalizować, bo to będzie spotkanie „o życie”. Szkoleniowiec zastanawiał się, czy nie będzie konieczne zmodyfikowanie stylu gry jego drużyny.

Podczas konferencji pomeczowej swój debiut w drużynie STK Czarni skomentował też Szymon Rduch. Stwierdził, że wie, jakie popełnił błędy i będzie starał się je wyeliminować w kolejnym spotkaniu i wspomóc drużynę.

Kolejne spotkanie słupszczanie rozegrają w sobotę, 15 grudnia, w Siedlcach, a ich przeciwnikiem będzie miejscowy SKK który zamyka tabelę ligową. Może tam skończy się zła passa słupskiego zespołu. (opr. rkh)

Skomentuj