LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Kolejne zwycięstwo lidera

0

Mecz pomiędzy Gryfem Słupsk S.A. a GKS-em Kolbudy, rozgrywany na stadionie przy ulicy Zielonej w Słupsku 11 listopada w stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości, zakończył się wygraną słupszczan 4:1.

Większość imprez sportowych, które odbywały się 11 listopada miała specjalną świąteczna oprawę. Piłkarze Gryfa Słupsk na ten mecz z GKS-em Kolbudy wyszli w koszulkach stylizowanych na przedwojenne. Obie drużyny wspólnie z kibicami odśpiewały hymn narodowy. Dodatkowym elementem słupskich zawodów był baner z hasłem „Gramy dla Kasi”, która zmaga się z chorobą nowotworową.

Od pierwszego gwizdka głównego sędziego piłkarze gospodarzy ruszyli ostro z atakami, co było przyjemne dla oka kibica. To sygnalizowało, że Gryf przeważał nad przeciwnikiem. W tym wszystkim brakowało jednak ostatniego podania i strzałów w światło bramki. Celne dośrodkowania szły od Josepha Amoaha i Kacpra Bednarczyka w pole karne gości, ale piłka najczęściej padała łupem rosłych obrońców Kolbud. Napór słupszczan musiał w końcu przynieść sukces. W dziewiętnastej minucie dwoma podaniami wyszli oni do kontrataku. Tomasz Piekarski zagrał piłkę na lewą stronę do Kacpra Bednarczyka, a ten wrzucił ją do wbiegającego Łukasza Stasiaka, który nie dał szans bramkarzowi gości Łukaszowi Szuciło umieszczając piłkę pod samą poprzeczką bramki GKS-u. Słupszczanie po zdobytej bramce poszli za ciosem, ale moment nieuwagi kosztował ich utratę gola. W 27 minucie Paweł Żuk uderzeniem z półwoleja wyrównał stan rywalizacji na 1:1. Do końca pierwszej połowy, mimo wielu szans z obu stron, wynik nie uległ zmianie.

Druga połowa zaczęła się już od zdecydowanych ataków Gryfitów. W 46 minucie podcięty na skraju pola karnego został Oskar Zieliński. Sędzia Marcin Skwiot nie miał wątpliwości, podyktował rzut karny. Pewnym egzekutorem „jedenastki”okazał się Fabian Słowiński. Gospodarze po zdobyciu drugiego gola zaczęli grać pewniej i z większym luzem. Zespół GKS-u, który nie należy do czołowych drużyn IV ligi, opadał z sił, a przy tym zaczął popełniać szkolne błędy, które kosztowały go utratę kolejnej bramki. Poślizgnięcie się środkowego obrońcy wykorzystał Łukasz Stasiak, który momentalnie dopadł do piłki i strzałem po ziemi w 51 minucie nie dał szans golkiperowi gości.

Prowadzenie 3:1 pozwoliło trenerowi Grzegorzowi Bednarczykowi na dokonanie kilku zmian. W 54 minucie Oskara Zielińskiego zmienił Damian Kopciński, w 58 minucie na boisku pojawiło się aż dwóch zmienników – Josepha Amoaha zmienił Wojciech Barnik, a Fabiana Słowińskiego Damian Mikołajczyk. Ostatniej zmiany trener gospodarzy dokonał w 80 minucie, kiedy to boisko opuścił Krzysztof Wandzio, a jego miejsce zajął Paweł Szmytkiewicz. Wydawało się, że wynik 3:1 pozostanie już do końca meczu. Kolejny indywidualny błąd zawodnika gości pozwolił jednak przejąć piłkę Damianowi Mikołajczykowi, który w 88 minucie wyprzedził obrońcę i z 16 metrów podwyższył wynik na 4:1. W opinii trenera GKS-u Dariusza Stasiuka, druga połowa zadecydowała o porażce jego zespołu. Od początkui zdawał sobie sprawę, że w meczu z takim przeciwnikiem jego piłkarze zbyt wielu okazji do zdobycia bramki nie będą mieli. Na dodatek już na początku meczu popełnili błąd, który skończył się bramką. Szkoleniowiec przyznał, że wygrała drużyna lepsza.

Dzięki wygranej Gryf nadal zachowuje czteropunktową przewagę w tabeli nad drugim Gromem Nowy Staw. Do zakończenia rundy jesiennej pozostały jeszcze do dwie kolejki spotkań. Teraz słupszczan czeka trudny mecz w Gdańsku z rezerwami Lechii Gdańsk, która wzmocniona zawodnikami z Ekstraklasy wygrała w minionej kolejce z Gedanią 3:1. Grzegorz Bednarczyk, trener Gryfa Słupsk S.A. podkerślił, że w pierwszej połowie goście dobrze się bronili i przechwytywali podania, dlatego padła tylko jedna bramka. Druga połowa to już wiele błędów piłkarzy GKS-u i kolejne bramki. Ale mimo błędów przeciwnika goli by nie było, gdyby nie ciągła presja słupszczan, ich ruchliwość i ponawianie ataków.

Bardzo dobry mecz zagrał Kacper Bednarczyk natomiast w środku pola Tomasz Piekarski i Krzysztof Wandzio niemal przez cały mecz dyktowali warunki gry. W innych meczach IV ligi słupskiego regionu Jantar Ustka pokonał u siebie 2:0 Pogoń Lębork, która w dalszym ciągu nie może odbić się od dna tabeli. Kolejną wygraną zanotowała drużyna Anioły Garczegorze, która pokonała 1:0 Kaszubię Kościerzyna. (opr. rkh)

Skomentuj