LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Rozterka trzecia: Z kim znaleźć?

0

Było o wyborczych pomysłach komitetu dwojga słupskich prezydentów kontynuujących wirtualne sukcesy mijającej kadencji. Było o dziwnym rozdwojeniu jaźni nowoczesnej i obywatelskiej koalicji, która w sferze rządzenia miastem jednocześnie stanowiła wiodącą siłę w dotychczasowej radzie i z władzą walczyła. Inaczej mówiąc współrządziła i była w opozycji. A jeżeli już o opozycji mowa, to trudno jest nie przymierzyć się do drogi ku ziemi obiecanej wytyczanej przez lokalny komitet partii w kraju rządzącej.

Bycie strukturami partii trzymającej ster władzy w kraju zobowiązuje. Nie dla wszystkich jest to jednak oczywiste i dlatego komitet postanowił zbudować swój wizerunek na chwaleniu się koneksjami z rządzącymi. Oczywiście, w otoczeniu ministrów, byłych ministrów i obecnej wicepremier rządu nie mogło zabraknąć kandydatki tego komitetu na włodarza miasta. Sam jej widok niczego jeszcze nie gwarantuje, bo słupszczanom jest raczej mało znana ze swoich dokonań. Chyba że jako niestrudzona tropicielka przewin obecnego prezydenta. Konieczne więc było wskazanie jej przez prominentów i zapewnienie, że kandydatką jest najlepszą. Zresztą, ona sama już przy okazji pierwszej prezentacji zapewniła, że starać się będzie o to, aby Słupsk gościł jak najwięcej rządowych tuzów. W ten sposób jednoznacznie wskazała drogę, którą kroczyć powinien przyszły – w przeciwieństwie do obecnego – prezydent. Konsekwentne działanie ramię w ramię z Warszawą zagwarantuje miastu dobrobyt. Żadne tam bunty, odmienne zdania czy wręcz atakowanie rządzących, jak czynił to Robert Biedroń.

Program komitetu też jest oczywisty, bo partyjny i znany całej Polsce. Najwyższymi gwarantami jego realizacji są prezes partii i premier rządu. Wystarczy podążać tylko według ustawionych przez nich drogowskazów. I chociaż mało na nich wypisanych konkretów, to nawet w trakcie kampanii wyborczej można je ustalić z mieszkańcami. Ulica sprzyja takim programowym rozmowom. Przecież taką metodę konsultowania swoich pomysłów stosują także inne komitety wyborcze. Swoją drogą, po co zaśmiecać ludziom głowy jakimiś wymyślnymi inwestycjami, remontami ulic czy łataniem dziur w chodnikach. Wszyscy o tym samym i w końcu nikt nie zapamięta, o jakie ulice chodziło i który komitet wyborczy chciał je remontować. Lepiej, żeby sukces miał tylko jednego ojca. Temu służą dobrze utrwalone hasła i bezbłędna ich identyfikacja z autorami. Ci z kolei gwarantują miastu sukces na miarę tego, którym cieszy się cały kraj.

Wiara czyni cuda i najczęściej budowana jest na emocjach, a tymi nauczyli się sterować politycy. Trudniej o racjonalne traktowanie wyborczej rzeczywistości. To nie pasuje ani większości wyborców, ani nie przynosi sukcesu politykom. I o tym przy następnej okazji.

Ryszard Hetnarowicz

Skomentuj