LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Gryf Słupsk na 5

0

W meczu 10. kolejki IV ligi Pomorze Gryf Słupsk S.A podejmował na stadionie przy Zielonej w Słupsku Powiśle Dzierzgoń. Zespół, który do tej pory zajmował trzecie miejsce w tabeli został odesłany z bagażem pięciu goli.

Bardzo dobrze w mecz weszli gospodarze, którzy już w pierwszych trzech minutach mogli objąć prowadzenie. Po stałym fragmencie gry strzał Daniela Piechowskiego trafił w poprzeczkę, co uratowało Powiśle od utraty gola. Chwilę później z dystansu uderzył Tomasz Piekarski. Piłkarze z Dzierzgonia dopiero w 17 minucie przeprowadzili groźną akcję, w której to napastnik gości Patryk Lewandowski przebiegł pół boiska i był bliski zdobycia gola. Doskonale zachował się w tej sytuacji Daniel Piechowski, który wspólnie z golkiperem Gryfa Mirosławem Dybowskim nie dopuścił do utraty bramki. Kolejne minuty pierwszej połowy nie były już tak błyskotliwe. Wyglądało, że zespoły grają co najmniej na wynik bezbramkowy.

W drugiej połowie Gryf, jak przystało na lidera tabeli, dał popis swoich umiejętności. Doskonale funkcjonowała druga linia, która całkowicie zdominowała środek pola. Damian Tofil i Tomasz Piekarski znakomicie rozdzielali piłki. W 58 minucie Oskar Zieliński został sfaulowany w polu karnym. Nie było wątpliwości – sędzia wskazał na jedenastkę. Pewnym egzekutorem okazał się Łukasz Stasiak. Od tej pory gole posypały się jak z rękawa. Trzy minuty później było już 2:0 dla Gryfa. Oskar Zieliński dograł z prawej strony do Fabiana Słowińskiego, a ten z pięciu metrów uderzył nie do obrony. Sześć minut później, w 67 minucie po błędzie gości, Kacper Jędruch przejął piłkę w środku pola i po długim zagraniu po ziemi do Fabiana Słowińskiego otworzył mu drogę do zdobycia drugiej jego bramki w tym spotkaniu, a trzeciej dla Gryfa Słupsk.

Trójkolorowi nadal nie zwalniali tempa, strzelali w stronę bramki Szymona Kacprowicza, który miał pełne ręce roboty. Bliscy zdobycia kolejnych goli byli Łukasz Stasiak, Damian Mikołajczyk oraz Kacper Jędruch, którego uderzenie efektowną paradą obronił golkiper Powiśla Kacprowicz.

Mimo prowadzenia 3:0 podopieczni Grzegorza Bednarczyka pokazali w tym spotkaniu charakter i wolę walki do samego końca. Efektem tego, w ostatnich dwóch minutach meczu, były dwa kolejne trafienia.

Pierwsze z nich znalazło drogę do bramki w 88 minucie. Poprzedziła je szybka akcja i podanie Damiana Mikołajczyka do Kacpra Bednarczyka, który strzelił czwartego gola. Chwilę później wyprowadzona została kolejna kontra. Dośrodkowanie Bednarczyka trafiło do Mikołajczyka, którego uderzenie wybił bramkarz gości, ale nadbiegający Tomasz Piekarski skierował piłkę w światło bramki ustalając wynik meczy na szczycie na 5:0 dla Gryfa Słupsk S.A.

W opinii pomeczowej trener gości ocenił że jego zespół był dużo słabszy, ale miał też swoje okazje do zdobycia gola. Niestety, nie potrafił ich wykorzystać, ponieważ tego dnia nie pokazali takiej jakości, jaką mają. Wojciech Tarnowski pogratulował gospodarzom zwycięstwa. Według niego słupszczanie rozegrali w drugiej połowie dobre spotkanie i wykorzystali wszystkie błędy jego zespołu.

Zadowolenia z wyniku i gry swojej drużyny nie krył trener Gryfa. Grzegorz Bednarczyk żałował niewykorzystanych sytuacji w pierwszej połowie. W drugiej połowie, po bramce z karnego, spotkanie już wyglądało inaczej i posypały się kolejne bramki. W kolejnym spotkaniu na szczycie trener chciałby przede wszystkim nie stracić bramki, ponieważ w ataku jego piłkarze mają duży potencjał. Jeśli tak się stanie, w Nowego Stawu Gryf wywiezie przynajmniej punkt.

Po tym zwycięstwie Gryf ma już pięć punktów przewagi nad drugim w tabeli Gromem Nowy Staw. W następnej kolejce dojdzie do bezpośredniej konfrontacji tych drużyn. (opr. rkh)

Skomentuj