LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Granice wolności

0

Spektakl „Klątwa”, wzbudzający wiele kontrowersji i protestów wśród mieszkańców miasta, ostatecznie nie odbył się na deskach teatru przy ulicy Jana Pawła II w Słupsku. Przeniesienie go na parkiet hali Gryfia to nie efekt negocjacji stron. Teatr zamknięto, ponieważ nieznany sprawca rozlał w nim cuchnącą ciecz, której fetoru nie dało się usunąć.

Festiwal teatralny Scena Wolności zorganizowany został dla uczczenia obchodów stulecia niepodległej Polski. W ramach tego przedsięwzięcia na deskach słupskiego teatru miał być wystawiony warszawski spektakl Klątwa, który od początku wzbudzał skrajne emocje wśród jego odbiorców i uczestników życia społeczno-kulturalnego. Sztuka traktuje o relacjach Kościół – państwo i została oprotestowana przez środowiska katolickie i narodowe jako obrażająca wartości religijne i patriotyczne wielu Polaków. Przedstawienie ostatecznie nie zostało jednak wystawione w teatrze. Przeniesiono je w warunkach pewnej konspiracji i zwiększonej ochrony uczestników widowiska na parkiet hali Gryfia. Powód – skażenie cuchnącą cieczą sali teatralnej przez nieznanych sprawców lub sprawcę. Fetor, jaki wydobywał się z pomieszczeń Nowego Teatru, uniemożliwiał dalszą realizację Sceny Wolności.

Bardzo szybko zareagowaliśmy – mówi Dominik Nowak, dyrektor Nowego Teatru im. Witkacego w Słupsku. – Dosłownie po pięciu minutach ta substancja została już usunięta, a po dwudziestu – trzydziestu była już pierwsza firma sprzątająca. Przez całą noc, do szóstej rano, pracowały dwie firmy, które to czyściły.

Szef słupskiego teatru uważa, że bardzo ważną rzeczą jest, aby nie pozwolić na przesuwanie granicy, w której społeczeństwo pozwala łamać swoje prawa.

Uważam, że nawet kosztem poniesionego wysiłku organizacyjnego i komfortu artystycznego, a także komfortu tych ludzi, którzy muszą tu marznąć i oglądać spektakl w sali gimnastycznej, warto zawalczyć o wolność, którą prezentujemy przez ostatni miesiąc w ramach festiwalu Scena Wolności – mówi Dominik Nowak.

Przeciwnicy obecności Klątwy w teatrze podnosili, że spektakl ma być wystawiony w placówce finansowanej z pieniędzy publicznych, a na to nie dają zgody. Poza wszystkim treść widowiska odbierana była przez nich jako obrazoburcza, uderzająca w powszechne wartości. Wiele osób przyznawało jednak, że nie widziało warszawskiego przedstawienia, nie są im jednak obce opisy i zdjęcia zamieszczone na stronie internetowej Teatru Powszechnego w Warszawie oraz urywki filmowe.

Żaden fragment tego spektaklu nie jest dostępny legalnie – mówi dyrektor Nowego Teatru w Słupsku. – Zresztą na to zwrócił uwagę Sąd Okręgowy w Słupsku i potwierdził to Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Co do osób, które wnosiły wnioski o zamknięcie tego spektaklu i przestanie jego reklamowania, Sąd Okręgowy bardzo mądrze podkreślił, że oczywiście o żadnym obrażaniu uczuć religijnych nie może być mowy, podkreślał wartość wolności słowa, wolności wypowiedzi, ja podkreślam również konstytucyjne prawo dostępu do kultury. Sąd w uzasadnieniu bardzo ładnie też powiedział o tym, że to osoby zgłaszające ten wniosek łamią prawo, rozpowszechniając nielegalne nagrania, i w związku z tym to one narażają na obrazę uczuć religijnych tych, którzy przypadkowo na taki materiał mogą się nadziać.

W prostym odczuciu wolność, choć istniejącą w granicach wielu ograniczeń, ustalanych nie tylko przez naturę, ale także samego człowieka, jest wewnętrzną własnością każdego. Dlatego mogą nie dziwić toczone o nią batalie. Źle, że przy okazji tych zabiegów dochodzi do dewastacji mienia wspólnego. Takie akty ostatecznych rozwiązań nie powinny mieć miejsca. Dyrektor teatru upatruje źródeł sytuacji w Słupsku, związanej z wystawieniem „Klątwy”, w koniunkturze politycznej.

Zbliżają się wybory. Masa ludzi wykorzystuje przecież koniunkturalnie zjawiska, o których nie mają kompletnie pojęcia. Zresztą cynizm i hipokryzja osiągnęły tutaj poziom absurdalny, przecież nikomu o ideę, o teatr nie chodzi. Myślę, że osoby, które najwięcej mówią, albo w ogóle się wypowiadają, nie mają kompletnie o tym pojęcia i po prostu ich to nie interesuje. Interesuje ich doraźna, chwilowa korzyść wynikająca z rozgłosu, obecności w mediach itd. – mówi Dominik Nowak.

Spektakl „Klątwa” już za nami. Echem pozostanie jednak dla słupszczan odwołanie najbliższych koncertów filharmonii z powodu utrzymującego się wciąż w sali widowiskowej fetoru po rozpylonej cieczy. (opr. jwb)

Skomentuj