LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Zawiedzione wiara i nadzieja

0

Ta historia nie ma happy endu. Słupszczanin Józef Zołotar pozostaje ze swoimi problemami i poza sąsiadami nikt go nie rozumie. Pukał do różnych drzwi, powoływał się na wcześniejsze ustalenia z byłymi już władzami miasta, pokazywał wieloletnie efekty swojej pracy z czasu dzierżawienia gruntu… Wszystko na nic. Urzędnicy ratuszowi wzruszali ramionami i mówili: „A kto panu to kazał robić? Nie musiał pan!”

Przypominał, że w czasie zasiedlania tego pustkowia przy obecnej ulicy Gałczyńskiego jego działka kończyła się na urwisku, które stanowiło jedno wielkie śmietnisko i oznakowane było jako nieużytek. Ten nieużytek później wydzierżawił od miasta i – na swoje nieszczęście – zamienił w mały osiedlowy park. Gdy już tego dokonał okazało się, że nieużytek zmienił również… w działkę budowlaną. Wraz z nastaniem w ratuszu Roberta Biedronia zaczęło się realizowanie głównego hasła prezydenckiego, czyli porządkowanie finansów Słupska. Inaczej mówiąc, naczelnym zadaniem stało się zapełnianie kasy miasta i oszczędzanie na czym się tylko da. Początkowo przyklaskiwał temu i Józef Zołotar. Początkowo, bo nagle nie przedłużono mu dzierżawy wcześniej zagospodarowanej przez niego działki. Przeznaczono ją na sprzedaż. Wtedy zrozumiał, że jego 30-letnia praca zostanie złożona jako ofiara na ołtarzu „porządkowania finansów miasta”. Zrozumiał, ale pogodzić się z tym nie zamierzał.

Skomentuj