LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Ekstremalny Mud Max

0

Ponad 420 uczestników, w tym 136 kobiet, wystartowało w trzecim MUD MAX, biegu ekstremalnym na trasie z Doliny Charlotty do Ustki. Na tych twardzieli czekało ponad 40 katorżniczych przeszkód.

Nie był to zwyczajny bieg przełajowy, lecz wyzwanie dla twardzieli, którzy musieli na 23-kilometrowej trasie z Doliny Charlotty do usteckiego portu walczyć z samym sobą i ponad 40 przeszkodami. Czym trudniej dla uczestników tym lepiej, bo taki jest właśnie MUD MAX.I tak było tego dnia. Bardzo pozytywne opinie o poprzednich biegach skłoniły organizatorów do powtórzenia ekstremalnego biegu w tym rejonie. Grzegorz Zabieglik, organizator MUD MAX przyznał, że w tym roku organizatorzy przygotowali nieco dłuższą trasę niż poprzednio, a na niej kilka atrakcyjnych niespodzianek.

Wśród uczestników morderczego biegu nasza telewizja jako jedyne ze słupskich mediów miała swojego przedstawiciela. Biegł nasz kolega redakcyjny Michał Zajko. Przyznał, że specjalnie do tego biegu się nie przygotowywał. Jest aktywny przez cały rok i chociaż w tak ciężkim biegu jeszcze nie uczestniczył, był pełen optymizmu. Największą trudność widział w panującym upale.

Taka mordęga nie odstraszała nawet tych, którzy po raz pierwszy odważyli się stawić czoła wielu ekstremalnym przeszkodom. Dla innych była to zabawa i udowodnienie czegoś samym sobie. Katarzyna Filipiak ze Słupska stwierdziła, że najważniejsza jest dobra zabawa, a do pokonania trasy specjalnych przygotowań nie poczyniła. Po prostu jest aktywna przez cały rok. Natomiast Michał Borecki startował w tym biegu w zeszłym roku i nie mógł sobie odmówić tej przyjemności także teraz.

Łącznie do biegu zgłosiło się 540 osób jednak wystartowało tylko 423 śmiałków z całej Polski. W tej grupie podobnie jak rok temu startowali również żołnierze amerykańscy z bazy w Redzikowie. Z uwagi na dużą liczbę uczestników start przeprowadzono w kilku turach, w 30-minutowych odstępach. To, co zarejestrowała nasza kamera potwierdza, że organizatorzy nie mieli litości dla uczestników ekstremalnego biegu. Było to widoczne chociażby na przeprawie błotnej, jak też na pozostałych odcinkach trasy.

Najbardziej błotnisty bieg w Polsce, a zarazem morderczy dystans 23 kilometrów, najszybciej pokonał Tomasz Krawczyk Husaria Race Team jego czas to 2:17:33. Jako drugi na mecie z czasem 2:17:44 zameldował się Artur Pelo z 7. Brygady Obrony Wybrzeża w Słupsku. Miejsce trzecie z czasem 2:26:44 zajął Mateusz Jeliński z XRUNNERS Goręczyno. Wśród pań najszybsza była Anna Piekut z Tczewa, która z czasem 3:08:19 jako 22. indywidualnie minęła linię mety. Na miejscu drugim uplasowała się słupszczanka Anna Raczyńska, a jej czas 3:37:32, indywidualnie była 51. W pierwszej dziesiątce uplasowało się jeszcze trzech słupszczan. Czwarty był Krzysztof Wilmont z Centrum Szkolenia Marynarki Wojennej, szósty Maciej Czerwiński, a siódmy Cezary Olszanowicz.

Nasz kolega redakcyjny Michał Zajko ukończył bieg i z czasem 4:13:00 zajął 149. miejsce. Na miejscu 106. przybiegł najlepszy zawodnik zagraniczny, a był nim Kaden Chambers, reprezentujący redzikowską bazę.

Naszym rozmówcom trudno było opisać słowami tę mordęgę. Ich zdaniem po prostu trzeba to przeżyć i dotrwać do samej mety. Słupszczanin Tomasz Karpowicz z czasem 3.18:21” zajął 29 miejsce, a Rafał Broda był 58.

Spośród 423 twardzieli, którzy wyruszyli na trasę trzeciego wiosennego ekstremalnego biegu MUD MAX nie ukończyło tylko jedenaście osób. (opr. rkh)

Skomentuj