LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Na Kaszubskiej bez zmian

0

Piesi i rowerzyści od wielu miesięcy muszą przeprawiać się ulicą Kaszubską w Słupsku, korzystając z ruchliwego pasa drogowego. Prace związane z naprawą chodnika powinny zakończyć się jeszcze w marcu. Tymczasem nadszedł maj, a roboty naprawcze ani drgnęły.

W niecce ścieżki pieszo-rowerowej wzdłuż ulicy Kaszubskiej w Słupsku nagminnie dochodzi do zalegania wód opadowych. Niekorzystny wpływ na tę sytuację ma sam sposób budowy szlaku falą góra – dół, a także wysokie boczne usypisko – rodzaj samowolki budowlanej – które skutecznie zamyka możliwość odprowadzenia nadmiaru wody z zagłębienia. Naprawa miała polegać na podniesieniu feralnego odcinka o 1,5 metra, tak aby zlikwidować tworzące się po każdym deszczu rozlewisko. Mieszkańcy, nie mogąc korzystać z chodnika, siłą rzeczy stali się użytkownikami pasa drogowego. Ograniczenie prędkości jazdy do 40 km/h nie uczyniło jednak tego miejsca bardziej bezpiecznym, zwłaszcza że ulica – będąca wylotem do Siemianic – często jest zakorkowana, a pieszych, rowerzystów, osób z dziećmi w wózkach tak naprawdę nic nie chroni na jednym pasie z pojazdami. Pat trwa od kilku miesięcy.

Wiemy, że to jest kwestia bardzo ważna i pilna – mówi Robert Linkiewicz, dyrektor Wydziału Polityki Transportowej UM w Słupsku. – Byliśmy zapewniani przez Zarząd Infrastruktury Miejskiej, że będzie to trwało około dwóch miesięcy. Były problemy z zamówieniem skrzynek rozsączających, do tego nałożyło się parę innych rzeczy, niemniej jednak sami widząc, co dzieje się na tej ulicy, wystąpiliśmy oficjalnie do ZIM-u z wnioskiem o pilne podjęcie interwencji. Mieszkańcy niemal każdego tygodnia nam zgłaszają, że tam jest niebezpiecznie, że trzeba coś w tym zakresie zrobić, lecz wykonawca, które ma te prace wykonać, podpisał umowę z zarządem Infrastruktury Miejskiej – to oni go pilnują, oni rozliczają z tego, co zrobił, a czego jeszcze nie.

Opóźnienie w wykonaniu prac naprawczych jest spore. W styczniu urzędnicy zapowiadali marcowy termin zakończenia robót, w marcu czekano jedynie na kilka cieplejszych dni, aby można było ruszyć z inwestycją. Teraz jest maj, a stan ścieżki nadal pozostaje w opłakanym stanie. Pojawia się więc pytanie o odpowiedzialność za zapewnienie mieszkańcom bezpieczeństwa komunikacyjnego.

My jako wydział polityki transportowej jesteśmy organem zarządzającym ruchem na drogach. Projekt czasowej organizacji ruchu, która była przygotowana na czas, kiedy faktycznie droga ta była zalana, to były nasze kompetencje, nasze zadanie. Zarząd Infrastruktury Miejskiej wdrożył tę czasową organizację – tylko i wyłącznie na okres, kiedy ten odcinek był zalany. Natomiast później – to już są kompetencje ZIM-u, aby przygotować projekt organizacji ruchu. A tak naprawdę to powinna to zrobić firma, która tę drogę teraz rozebrała, i to ZIM powinien pilnować porządku na tej inwestycji – wyjaśnia dyrektor wydziału transportowego.

Skontaktowaliśmy się więc z Zarządem Infrastruktury Miejskiej. Z rozmowy z dyrektorem Jarosławem Boreckim wynika, że opóźnienia w realizacji inwestycji związane były z zakupem skrzynek rozsączających wodę do gruntu, których od ręki nabyć się nie da. Przed długim weekendem majowym miały już one jednak dotrzeć do wykonawcy, więc – jak zapewnia dyrektor ZIM-u – roboty naprawcze powinny ruszyć lada moment. W dodatku remont ścieżki miałby potrwać nie dłużej niż kilka dni.

(jwb)

Skomentuj