LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Grad bramek na Zielonej

0

W 24 kolejce IV Ligi Pomorze Gryf Słupsk S.A podejmował na własnym boisku Stolem Gniewino. Piłkarze Gryfa strzelili jedną bramkę więcej odnosząc zwycięstwo 4:3.

Obie ekipy rozpoczęły mecz dość zachowawczo, ale już po dziesięciu minutach drużyna gości narzuciła swoje warunki gry. Gryfici nie potrafili znaleźć sposobu na szybkie kontry podopiecznych Tomasza Dołotki. Bardzo skuteczna i dokładna gra gości zakończyła się w 12 minucie objęciem przez nich prowadzenia 1:0. Strzał Jakuba Nowakowskiego był praktycznie nie do obrony dla słupskiego golkipera. Drużyna z Gniewina po objęciu prowadzenia nie zwalniała tempa, a jeszcze bardziej je podkręcała zagrażając bramce Michała Kędzi. W zespole Gryfa nadal mnożyły się niecelne zagrania. Trener gospodarzy zdecydował się na dość szybką zmianę w obronie. W 34 minucie boisko opuścił Dawid Więckowski, a jego miejsce zajął Szymon Schulz. Miało to przerwać tak chaotyczną grę. Jednak tuż przed przerwą po rzucie rożnym i zamieszaniu w polu bramkowym Gryfa oraz wymianie piłek główkami Paweł Sobczyński strzelił drugiego gola dla Stolemu. Tak, więc drużyna Tomasza Dołotko na przerwę schodziła do szatni z zapasem dwóch bramek.

W drugiej połowie goście jeszcze przez pierwszy kwadrans dominowali. Wszystko odmieniło się w 60 minucie od faulu w polu karnym na Tomaszu Ślusarzu. Jedenastkę pewnie strzelił Łukasz Stasiak. Dwanaście minut później po rzucie rożnym najlepszy strzelec ligi Stasiak w swoim stylu strzelił w krótki róg doprowadzając do wyrównania na 2:2. Po tym wyrównaniu Gryf był już tym zespołem, który zaczął dominować na boisku i prezentować większą dojrzałość. Trzecią bramkę dla trójkolorowych w 74 minucie zdobył Tomasz Ślusarz. Gdy wydawało się, że to już koniec zdobywania goli moment nieuwagi słupszczan kosztował ich w 83 minucie stratę trzeciej bramki strzelonej przez Mateusza Dampca. Na dwie minuty przed końcowym gwizdkiem Marcjan Majcher strzelił czwartego gola ustalając wynik meczu na 4:3 dla Gryfa Słupsk S.A.

Po tym meczu trener gości, Tomasz Dołotko, był trochę rozczarowany grą swoich podopiecznych w drugiej połowie. Przyznał jednak, że w drugiej odsłonie meczu słupszczanie byli zdecydowanie lepsi i umiejętnie wykorzystali błędy jego piłkarzy.

Dla słupskiego szkoleniowca Grzegorza Bednarczyka mecz był niewątpliwie wielką nerwówką, która skończyła się sukcesem z pełną pulą punktową. Trener był zadowolony, że piłkarze potrafili zmienić niekorzystny wynik. W pierwszej połowie słupszczanom zabrakło woli walki.

W kolejnych spotkaniach trener Bednarczyk nadal nie będzie mógł skorzystać z kilku zawodników pauzujących za kartki oraz leczących kontuzje. Szkoleniowiec powiedział, że kontuzjowani gracze dopiero dochodzą do pełnej dyspozycji fizycznej i najlepiej byłoby, gdyby stało się to do końca czerwca i w następnym sezonie mogli uczestniczyć w rozgrywkach od pierwszego do ostatniego meczu.

Już w najbliższą sobotę, 28 kwietnia, o godzinie 15 Gryf podejmować będzie na Zielonej drużynę Drutex Bytovię II Bytów. (opr. rkh)

Skomentuj