LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Kobiety do polityki

2

W tegorocznych wyborach samorządowych o mandat zamierzają ubiegać się również mieszkanki miasta z nieformalnej grupy – Lęborskie Dziewuchy. Już teraz przygotowują się one do wejścia w lokalną politykę, m.in. poprzez udział w szkoleniach dotyczących równości i wzmocnienia pozycji kobiet.

Dbałość o godność każdej osoby, a w szczególności o prawa kobiet i grup dyskryminowanych”. Tak przedstawiają swoje główne postulaty kobiece ruchy społeczne, z których działalnością identyfikuje się funkcjonująca na terenie miasta nieformalna grupa Lęborskie Dziewuchy.

Powstała w tym miejscu, gdy organizowałam w Lęborku czarny poniedziałek – mówi Patrycja Konkel, liderka grupy Lęborskie Dziewuchy. – Moim zdaniem, to tutaj narodziło się społeczeństwo obywatelskie, ruch ludzi, którzy chcą zmieniać naszą małą ojczyznę. Tutaj zaczęłyśmy tworzyć historię i to jest dla mnie najważniejsze.

To właśnie czarny protest spowodował, że wyszłam na ulicę, przestałam siedzieć cicho w domu i po prostu robić swoje, a wyszłam i posłuchałam ludzi – dodaje Hanna Szulc z grupy Lęborskie Dziewuchy. – Tak, jak to pięknie zauważyły ruchy miejskie podczas ostatnich wyborów, miasto nie należy do polityków, tylko należy do jego mieszkańców. Tak samo powiaty i cała Polska należą do Polaków, a nie polityków. Przestańmy zgadzać się na to, żeby politycy układali nam życie. Trzeba zabrać głos, zapytać mieszkańców, czego oni naprawdę chcą. A jeśli robimy coś inaczej niż oni sobie życzą, to trzeba też wytłumaczyć się ze swoich decyzji.

Przygotowując się do nadchodzących wyborów samorządowych Lęborskie Dziewuchy uczestniczą w szkoleniach. Ostanie z nich odbyło się w Warszawie pod hasłem „Stół: Kobiety idą do wyborów”.

To nie jest pierwsze ani ostatnie szkolenie – zapowiada Patrycja Konkel. – Przygotowałyśmy się merytorycznie, żeby brać udział w wyborach samorządowych. Być może, w przyszłości i parlamentarnych, a być może i europarlamentarnych. Na szkoleniu w Warszawie pojawiły się osoby z całej Polski – nie tylko dziewczyny, ale i mężczyźni – z małych miejscowości, które chcą zmieniać swoje małe ojczyzny. Było bardzo dużo dziewcząt z wiosek. Ciężko im się wybić, ale chcą coś robić. One nie chcą oddać władzy kolejny raz tym samym osobom, bo te osoby nas zawiodły. To my jesteśmy pracodawcami polityków. Nie wypełniają swoich obowiązków odpowiednio, dlatego uważam, że zwykła Kowalska, zwykły Kowalski, mogliby zmienić swoje ojczyzny w lepszy sposób.

Mało kobiet jest w naszej lokalnej polityce – zauważa Hanna Szulc. – Jest nadreprezentacja mężczyzn związanych oficjalnie lub mniej oficjalnie z konkretnymi partiami politycznymi, a wiemy, że polityka uprawiana przez kobiety może wyglądać zupełnie inaczej. Kobiety są bardziej nastawione na współdziałanie i osiąganie konsensusu niż na konflikt, jaki na siłę wywołują politycy mężczyźni.

Grupa składa się nie tylko z kobiet i przygląda się również lokalnej polityce.

Uważamy, tak naprawdę, że ta władza, która rządzi już się przejadła ludziom – twierdzi Mateusz Neumann, który wspiera grupę Lęborskie Dziewuchy. – Nie mają nowych pomysłów na tworzenie Lęborka, na rozwijanie naszego miasta. My mamy nowe pomysły. Przede wszystkim na ściągnięcie młodych do Lęborka, bo obecnie młodzi ludzie wyjeżdżają. Obecna władza nie ma na to pomysłu. Lębork się starzeje. Nie ma miejsc pracy, a jeżeli są, to za najniższą krajową. Tylko dlatego, że przedsiębiorcy nie mają możliwości rozwoju. Spójrzmy chociażby na ulicę Staromiejską. Jest okupowana przez banki! Przedsiębiorcy uciekają z Lęborka. Dlaczego? Bo są bardzo wysokie czynsze. Miasto już nie ma swoich lokali, bo to co było zostało sprzedane. Wszystko jest robione na kredyt. Dług Lęborka rośnie. Z 30 milionów do 80 milionów w trakcie panowania aktualnej władzy. Mamy pomysły, jak to zmienić. I to zrobimy!

Przedstawiciele lęborskiej grupy nie chcą zdradzać szczegółowego planu wyborczego, ale nie ukrywają chęci kandydowania oraz prowadzenia dalszych działań w zakresie wzmocnienia pozycji i praw kobiet. (opr. rkh)

Dyskusja2 komentarze

  1. Przecież to było wiadome, że te marsza to nic innego jak szopka polityczna i lanserka przedwyborcza. Nie macie programu i g.. w tym mieście zrobicie.

Skomentuj