LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Węzeł zawiązany

0

Trójstronne spotkanie firm kolejowych z władzami Słupska w sprawie węzła transportowego, który ma powstać w okolicach obecnego dworca kolejowego, odbyło się we wtorek, 17 kwietnia w Słupsku. Według wstępnych ustaleń zostanie on oddany do użytku w 2023 roku wraz z przejściem podziemnym łączącym Zatorze ze śródmieściem.

Ratuszowym urzędnikom duże trudności sprawiał fakt, że w kwestii węzła musieli rozmawiać nie z jednym partnerem, czyli Polskimi Kolejami Państwowymi, ale z kilkoma, gdyż obecnie PKP składa się z kilkudziesięciu spółek-córek, z których każda odpowiada za co innego. W tym wypadku tematem zajmują się dwie: jedna infrastrukturą kolejową, czyli torami, peronami itd., druga – obiektem dworca. Jak informuje Robert Linkiewicz – dyrektor Wydziału Polityki Transportowej UM w Słupsku, który uczestniczył w spotkaniu – tym razem miały charakter konkretny.

PKP nie mówi już, że będą schody, będzie wyjście przez nie czy windę od strony Kołłątaja. Od razu jest mowa o tunelu otwartym, przez który z ulicy Kołłątaja spokojnie będzie można przejść na drugą stronę miasta. I to jest dla nas bardzo ważna informacja – mówi Robert Linkiewicz, dyrektor Wydziału Polityki Transportowej UM w Słupsku. – Parametry tunelu cały czas ulegają zmianom. Wczoraj była długa dyskusja odnośnie do jego wysokości i szerokości oraz lokalizacji wind, które w tunelu się znajdą, aby podróżni mogli swobodnie wyjeżdżać na perony.

Według zapowiedzi kolejarzy do końca kwietnia tego roku ma być gotowa koncepcja tunelu. Będzie to obiekt o konstrukcji otwartej, do którego będzie można wejść lub wjechać rowerem bezpośrednio z ulicy Kołłątaja i dostać się pod ziemią na Zatorze. Tunel powinien być oddany do użytku w 2021 roku, a cały węzeł transportowy 2 lata później. Z deklaracji PKP wynika też, że dworzec w obecnym kształcie przestanie istnieć, gdyż zaprojektowany był niefunkcjonalnie. W jego miejsce ma powstać nowy, z miejscami przeznaczonymi do konkretnych celów. Problemem, ale tym razem miasta, jest bezpośrednie sąsiedztwo dawnych obiektów kolejowych, które teraz są w rękach prywatnych. Chodzi o przedwojenny, reprezentacyjny Banhofs Hotel, który po wojnie zamieniono na hotel robotniczy PKP, a po zmianach ustrojowych sprzedano w ręce prywatne. Teraz popada w ruinę i straszy przyjezdnych swoim wyglądem. Poprzedni prezydent miasta potrafił sobie poradzić z pozostałością kolejowego przedszkola, które również groziło zawaleniem. Zaproponował właścicielowi remont, który wykona miasto w tzw. wykonawstwie zastępczym, zwykle droższym o kilkadziesiąt procent niż zwykłe, na co zezwala prawo. Dawne przedszkole zostało wyremontowane w trybie normalnym przez właściciela i teraz już nie straszy nikogo swoim wyglądem. Może warto zapukać w te dawno otwarte drzwi?

(opr. jwb)

Skomentuj