LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Bokserskie emocje w Gryfii

0

W ramach Światowej Konferencji Boksu Olimpijskiego Polska pokonała w słupskiej hali Gryfia Szwecję 10:6 w ośmiu rozegranych pojedynkach.

Po 31 latach kibice boksu w Słupsku mogli zobaczyć mecz międzypaństwowy pomiędzy reprezentacją Polski i Szwecji. Ostatni raz ring w hali Gryfia ustawiono w 1987 roku, kiedy to Polska podejmowała reprezentację Anglii. Wówczas w składzie naszej kadry byli Dariusz Michalczewski i Jan Dydak. Teraz w meczu ze Szwecją taką możliwość otrzymał pięściarz gospodarzy Natan Konszewicz.

Przed meczem w ringu pojawili się bokserzy będący w przeszłości zawodnikami MZKS Czarni Słupsk, których szkoleniowcem był Aleksy Antkiewicz. Wśród nich Jan Dydak, Kazimierz Adach, Marek Pałucki, Jarosław Margas, Andrzej Zaniewicz, Eugeniusz Gołębiewski, Wiesław Adamski oraz wielu innych. Na takiej uroczystości nie mogło zabraknąć prezesa Mariana Boratyńskiego. Wszyscy zawodnicy i prezes z tamtych lat otrzymali pamiątkowe medale. Okazjonalny krążek otrzymał również gość honorowy, mistrz olimpijski z Tokio – Marian Kasprzyk. Jak zaznaczył trener kadry Karol Chabros, wielka szkoda, że Szwedzi nie wystawili pełnej reprezentacji, bo mecz byłby ciekawszy. Zabrakło zawodników w kategoriach 49, 52 i 56 kg oraz powyżej 91 kg.

W konfrontacji ze Szwedami w reprezentacji Polski zadebiutowali 19-latkowie. Damian Durkacz pokonał jednogłośnie Emila Harryssona, natomiast Eryk Apresjan przegrał z Adolphe’em Sylvą. Słupszczanin Natan Konszewicz po bardzo emocjonującym pojedynku przegrał 1:2 z Mohammedem Al-Maliki. Mimo porażki Natan otrzymał gromkie brawa od licznie zgromadzonej w hali Gryfia publiczności. Wśród polskich bokserów swoje walki wygrali Adrian Kowal, Jakub Kasprzyk, Mateusz Goiński i Tomasz Niedźwiecki.

A oto co po swojej walce powiedział Natan Konszewicz: – Słyszałem doping kibiców, za który bardzo dziękuję. Pozdrawiam trenera z klubu Mataleo, Pawła Kawałkę, który przyszedł tutaj z chłopakami, żeby mnie dzisiaj wspierać. Przed walką nie mieliśmy założonej taktyki, bo nie znaliśmy przeciwnika i tak naprawdę wszystko wyklarowało się po pierwszej rundzie. Trenerzy kazali mi trzymać go na dystans prostymi ciosami i cofać się na nogach, ale nie zrealizowałem tego w stu procentach z powodu tego tlenu. Teraz szykuję się pod mistrzostwa Polski, które zaczynają się 22 kwietnia w Karlinie. Potem będę musiał odpocząć od boksu, bo trenuję od dwóch miesięcy dwa razy dziennie i jestem już bardzo zmęczony.

Obszerniejszą relację z oficjalnego ważenia oraz samego meczu pokażemy w późniejszym terminie.

Skomentuj