LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Rozbicie dzielnicowe

0

Faktury wystawiane przez biura Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa zawierają pozycje trudne do zrozumienia dla przeciętnego odbiorcy gazu. Znacząco wpływają one na wysokość rachunku, ale ich naliczanie najwyraźniej pozostaje tajemnicą.

Ci, którzy płacą rachunki za gaz natykają się na pozycje, których w większości nie rozumieją. O ile zrozumiałe są punkty paliwo gazowe i abonament, o tyle tajemnicze są dwie pozostałe pozycje – dystrybucja stała i dystrybucja zmienna. W dodatku stanowią one poważną cześć naszego rachunku. Okazuje się, że nasze opłaty podzielone są na dwie firmy, które zajmują się naszym gazem: Polską Spółkę Gazowniczą, która gaz dostarcza w ogóle oraz Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo, które gaz dostarcza nam. Z niegdysiejszego, działającego od 1976 roku państwowego Zjednoczenia Górnictwa Naftowego i Gazowniczego, w skład którego wchodziło 61 samobilansujących się zakładów, między innymi i w Słupsku, na przestrzeni lat wydzielano kolejne twory. W tej chwili istnieje w Polsce sześć okręgów gazowniczych, w których funkcjonują 23 zakłady gazownicze. Produkcją gazu zajmuje się oddzielnie Polska Spółka Gazownicza, dystrybucją zaś Operator Gazociągów Przesyłowych Gaz-System. Wszystkie te rozmnożone byty pochodzą od spółki-matki, czyli PGNiG, mają swoje zarządy, prezesów, wiceprezesów, rady nadzorcze itd. To musi kosztować. Oczywiście należą do skarbu państwa, czyli są w dyspozycji aktualnie rządzących.

W słupskim oddziale PGNiG nie udało nam się uzyskać zrozumiałego wyjaśnienia co oznaczają sformułowania: dystrybucja stała i zmienna. Odesłano nas do rzecznika prasowego PGNiG, który urzęduje w Warszawie i telefonicznie był nieuchwytny. Spółka rozgałęzia się coraz bardziej. Podobnie, jak to się stało z koleją, która kiedyś, jako Polskie Koleje Państwowe, była firmą jednorodną. Kolej miała wszystko swoje pod jednym kierownictwem. Po roku 1990 to się zmieniło: rozdzielono ten tort na kilkadziesiąt spółek z których każda odpowiada za coś innego. Efekt jest taki, że na naszych oczach rozpadają się dawne kolejowe obiekty, a przede wszystkim kolejowe zakłady pracy, jak choćby słupska Rejonowa Dyrekcja Kolei Państwowych, w której pracowało ponad 5 tysięcy ludzi. Dzisiaj w Słupsku pracuje ok. 20 kolejarzy. Ale każda z tych kilkudziesięciu kolejowych spółek ma swoje zarządy, prezesów, ich zastępców, rady nadzorcze itd. Wszystko to – jakżeby inaczej – w ramach skarbu państwa, czyli tych, którzy aktualnie rządzą w kraju.

Tylko czy na pewno my, obywatele musimy w opłatach ponosić koszty ich utrzymania, skoro nawet nie możemy się dowiedzieć za co tak naprawdę płacimy w ramach haseł, których w prostych słowach nie da się nam wyjaśnić?

Skomentuj