LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Daremne żale

0

Na lekceważenie interpelacji oraz notoryczne odmowy załatwienia problemów, z którymi na dyżury radnych przychodzą wyborcy, skarży się dr Kazimierz Czyż z klubu prezydenckiego. Jego zdaniem ma to dyskredytować rajców w oczach wyborców i jest próbą pokazania, kto w rzeczywistości rządzi w mieście.

Kazimierz Czyż jest radnym, który zasiada w radzie po raz trzeci. Jak twierdzi, w poprzednich kadencjach, w których starał się służyć swoim wyborcom, nie zdarzało się tak, żeby każda interpelacja była traktowana po macoszemu i w zasadzie odrzucana. A tak, jego zdaniem, jest teraz.

Po otrzymaniu odpowiedzi na interpelacje, zapytania radnego czy pytania wypływające z dyżuru radnego, to często chce się użyć brzydkich wojskowych słów – mówi Kazimierz Czyż, radny klubu KWW Roberta Biedronia. – Odpowiedzi są byle jakie, nie na temat i nie dotyczą tego, na czym nam zależy, czyli na dobru mieszkańców i całego naszego otoczenia. Właściwie każda interpelacja jest skwitowana byle jak. Niby treściwie, ale odpowiedzi mijają się z zapotrzebowaniem społecznym.

Radny Czyż podaje przykłady absurdalnych, jego zdaniem, zachowań urzędników wobec radnych. Jest nim, na przykład, odesłanie do niego złożonego w urzędzie wniosku mieszkańca o rozłożenie jakiejś płatności na raty. Radny jest członkiem ciała uchwałodawczego, nie wykonawczego – tłumaczy tzw. oczywistą oczywistość Kazimierz Czyż. Nie jest też pracownikiem administracji miejskiej, do której obowiązków należy rozpatrywanie i załatwianie takich wniosków. Przykładów tego typu działań urzędników może podać więcej, przy czym – jak zaznacza radny – żadna jego interwencja nie została załatwiona pozytywnie.

Zarzuty radnego odpiera wiceprezydent Marek Biernacki. Początkowo nie chciał wypowiadać się do kamery argumentując to faktem, że radny nie podaje żadnych konkretów. W końcu zgodził się na emisję wypowiedzi, którą zarejestrowaliśmy dla potrzeb filmowej ilustracji jego wizerunkiem tego materiału.

Ja mogę tylko zaprosić pana radnego na bezpośrednie spotkania – zapewnia Marek Biernacki. – To jest najlepsze, żeby porozmawiać o konkretach, natomiast w piśmie, w odpowiedzi nie da się poruszyć wszystkich wątków i wyjaśnić wątpliwości pana radnego. Ale jesteśmy otwarci i każdy z radnych może przyjść. W pierwszej kolejności załatwiamy tego typu sprawy.

Zdaniem wiceprezydenta radny Kazimierz Czyż nie do końca zna zakres spraw, którymi powinno zajmować się miasto, jak również tych, którymi zajmować się nie może i na tym polega nieporozumienie. Zaproszenie do rozmowy uważa za nieustannie aktualne. (opr. rkh)

Skomentuj