LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Mieszkanie w ogniu

0

Pożar, który w czwartek, 5 kwietnia br., strawił mieszkanie w bloku przy ulicy Bora-Komorowskiego, został zaprószony przez właścicielkę – informuje straż pożarna. Niegroźnie ucierpiały dwie osoby, natomiast lokal mieszkalny doszczętnie spłonął.

Jak się dowiedzieliśmy, właścicielka mieszkania zauważyła, że frędzelek przy nowo zakupionej kapie na łóżku zaczyna się pruć, więc lekko go przypaliła. Nitki na krótko się zajęły, kobieta ugasiła je palcami i poszła się kąpać. Jak okazało się po chwili, nie ugasiła ich do końca. Ogień szybko objął całe mieszkanie. Na miejscu pojawiła się straż pożarna. Działania ratowników polegały na odłączeniu mediów i jak najszybszym ugaszeniu pożaru, a także udzieleniu pomocy dwóm poszkodowanym w pożarze osobom.

Jedna pani zasłabła, druga z uwagi na nawdychanie się dymu również została zabrana przez zespół Państwowego Ratownictwa Medycznego do szpitala na obserwację – mówi rzecznik prasowy KM PSP w Słupsku.

W piątkowy poranek obie poszkodowane przebywały jeszcze na SOR-ze. W akcji gaśniczej uczestniczyły załogi ośmiu wozów ratowniczo-gaśniczych w sile 23 ratowników. Jak informuje st. kapitan Tomasz Ponczkowski, do akcji skierowano tyle zastępów ratowniczych i wozy z drabinami oraz podnośnikami, gdyż nie wiadomo było, jak będzie przebiegać akcja ratownicza i ewentualnie w jaki sposób trzeba będzie ewakuować ludzi: wyjście z klatki schodowej mogło być już w ogniu lub silnie zadymione, a wtedy lokatorów z wyższych pięter trzeba by wyprowadzać z zagrożonego terenu właśnie za pomocą strażackiego sprzętu. Na szczęście nie zaistniała taka konieczność.

Problem jednak stanowiły mieszkania, w których nikt nie odpowiadał na wezwania strażaków. Nie wiadomo było, czy nikogo w nich nie ma, czy też może ktoś uległ zatruciu tlenkiem węgla. Sąsiedzi natychmiast powiadomili nieobecnych o konieczności jak najszybszego przyjazdu do domu. Tylko w jednym przypadku nie udało się od razu ustalić właścicielki lokalu, w związku z czym strażacy w stanie wyższej konieczności zmuszeni byli wyważyć drzwi, by sprawdzić, czy nikt nie uległ zaczadzeniu. Mieszkanie było puste.

W piątek sąsiedzi naradzali się, jak pomóc właścicielce spalonego mieszkania, ale na razie czekają na jej powrót ze szpitala.

Skomentuj