LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Rzeź lasu?

1

Z prośbą o interwencję w sprawie zaprzestania dzikiej jak twierdzi wycinki w Lasku Północnym zwróciła się do radnego Andrzeja Obecnego jedna z mieszkanek Słupska. Wycinkę prowadzi Zarząd Infrastruktury Miejskiej, którego pracownicy informują, że wszystko jest zgodne z prawem.

W udostępnionym nam liście do radnego czytamy m.in.: „W ciągu zaledwie trzech dni pracownicy leśni ogołocili z drzew teren wielkości stadionu piłki nożnej – w szybkim tempie tnie się drzewo, wywozi, a gałęzie pali. Ogniska nie są gaszone po pracy i tlą się cały czas, co dodatkowo stwarza niebezpieczeństwa pożarowe. (…) Młodzież już grzała się przy tych ogniskach, podrzucając gałęzie. Naprawdę świadczy to o totalnej ignorancji!” – pisze oburzona słupszczanka.

Radny Andrzej Obecny przekazał pismo prezydentowi miasta z jednoczesnym wnioskiem o wstrzymanie wycinki. Jak nas poinformował – na razie nie miał czasu, żeby osobiście przyjrzeć się terenowi wycinki, ale sprawą zajmie się w nadchodzącym tygodniu.

Zarząd Infrastruktury Miejskiej nie zgadza się z opinią mieszkanki Słupska. W przygotowanej odpowiedzi na interpelację radnego czytamy m.in.: „Wycinka, o której mowa, jest zgodna z zadaniami zawartymi w Uproszczonym Planie Urządzania Lasu Komunalnego Gminy Miejskiej Słupsk na okres od 1 stycznia 2018 roku do 31 grudnia 2027 roku. Dotyczy drzew słabych, około 45-letnich, gatunku świerk z domieszką brzozy i osiki, a nie buczyny, jak sugeruje mieszkanka. (…) Wycinka odbywała się pod stałym nadzorem pracownika ZIM”. Tyle odpowiedź na interpelację.

Jak informuje Janina Golczyk – zastępca dyrektora Zarządu Infrastruktury Miejskiej – za działania młodzieży na porębie po zakończeniu wycinki ZIM nie może brać odpowiedzialności, gałęzie zaś były spalane tylko w jednym miejscu.

Byliśmy w tym miejscu z kamerą. Zastaliśmy niewywiezione jeszcze sągi drewna, kilka śladów po ogniskach oraz wiele karczów, tzn. pni po wyciętych drzewach. Wiele z nich nie wykazuje stanu chorobowego i osłabienia. Sprawą zainteresowaliśmy prof. dra hab. Zbigniewa Sobisza z Zakładu Botaniki i Ochrony Przyrody, którego m.in. zdziwił fakt ucięcia jednego z drzew na wysokości 120 cm. Ze względu na liczne zajęcia w ostatni dzień tygodnia obiecał przyjrzeć się porębie wspólnie z nami w przyszłym tygodniu, przy czym my już zarejestrowaliśmy stan tego miejsca w dniu 15 marca br. Do sprawy powrócimy w przyszłym tygodniu.

Dyskusja1 komentarz

Skomentuj