LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Monitoring pro forma

1

Część kamer miejskiego monitoringu wisi pro forma, ponieważ albo nie są podłączone do sieci, albo obraz nie jest rejestrowany, albo nie ma go kto oglądać – twierdzą mieszkańcy Słupska. – Nieprawda – odpowiada komendant straży miejskiej Paweł Dyjas – działają wszystkie.

Słupszczanie są zaniepokojeni faktem niedziałającego monitoringu miejskiego. Innego zdania jest komendant słupskiej straży miejskiej, który twierdzi, że kamery są czynne. Tyle że nie wszystkie będące w służbie miasta obsługiwane są przez straż miejską. W tej chwili zresztą żadne, gdyż monitory zainstalowane są w ratuszu, a tam strażnicy nie pełnią już dyżurów.

W chwili obecnej czekamy na podpięcie światłowodu w nas w komendzie – mówi Paweł Dyjas, szef słupskich strażników. – Odbiór inwestycji wyznaczony został na dzień dzisiejszy. Potem pozostanie tylko kwestia podpisania umowy z dostawcą internetu i – myślę – lada dzień nastąpi przeniesienie zapisu z kamer, które znajdują się na terenie zrewitalizowanych podwórek kulturalnych. Teraz jest on dokonywany na terenie urzędu miejskiego, a my – ponieważ nie pełnimy już tam dyżuru – nie podglądamy tego, co dzieje się na bieżąco w tych miejscach.

Sytuacja ma zmienić się jeszcze w tym miesiącu, kiedy wszelkie formalności zostaną załatwione. Nie znaczy to jednak, że natychmiast się poprawi. Część tzw. podwórek kulturalnych znajduje się pod obserwacją Zarządu Infrastruktury Miejskiej, część kamer – w tym przy Klasztornych Stawach, gdzie niedawno doszło do tragedii – należą do SOSiR-u. Te, niestety, nie działają! W każdym razie obraz z nich nie jest na bieżąco obserwowany.

Paweł Dyjas twierdzi, że jeden obserwator jest w stanie ogarnąć 16 monitorów, i to nie do końca, ponieważ jego skupienie maleje po niespełna godzinie. Straż miejska ma w tej chwili około 60 czynnych kamer, ZIM – 32. Do tego dochodzą kamery SOSiR-u. W sumie jest to ponad sto punktów. W straży pracuje 20 funkcjonariuszy na dwie zmiany. Do tego dochodzi jedna osoba cywilna, a jeden etat czeka na pracownika. Nawet jeśli monitoring zostanie podpięty do komendy, to i tak niemożliwe będzie obserwowanie podglądu ze wszystkich kamer jednocześnie. Powodem jest brak ludzi.

Zdaniem komendanta, aby cały system funkcjonował, jak powinien, a strażnicy reagowali w czasie gwarantującym skuteczność, potrzebna jest 36-osobowa obsada. O tym jednak trzeba rozmawiać z jego przełożonymi, czyli z władzami miasta.

Na pewno to uczynimy.

(opr. jwb)

Dyskusja1 komentarz

Skomentuj