LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Drugi remis w sparingu

0

W czwartym zimowym meczu kontrolnym kolejnym sparingpartnerem Gryfa Słupsk S.A był bardzo wymagający zespół IV ligi Pomorze Stolem Gniewino. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1.

Sobotni mecz z zespołem Stolemu Gniewino Gryf Słupsk rozpoczął bez Karola Świdzińskiego, Rafała Bobrowskiego i Daniela Piechowskiego. Słupski szkoleniowiec Grzegorz Bednarczyk postanowił dopiero w ostatnim kwadransie meczu po raz pierwszy w tym roku dać pograć Łukaszowi Stasiakowi. Mecz ze Stolemem rozpoczął się też trochę pechowo dla gospodarzy, bo po czterech minutach boisko musiał opuścić kontuzjowany Paweł Szmytkiewicz. Piłkarze Stolemu Gniewino już od pierwszych grali szybko i groźnie atakowali bramkę Gryfa. Zaskoczyło to słupszczan, którzy nie potrafili się przeciwstawić, przez co słupski golkiper Michał Kędzia był w dużych opałach broniąc w sytuacjach sam na sam. Pod koniec pierwszej połowy Gryf uporządkował swoją niemoc i to on miał okazję do zdobycia gola. Najpierw bramkarz gości obronił strzał Wojciecha Wójcika, a chwilę później także mocne uderzenie Damiana Tofila. Kolejną szansą był rzut wolny. Damian Tofil dośrodkował w pole karne wprost na głowę Damiana Mikołajczyka, ale po jego uderzeniu piłka przeleciała tuż obok bramki. Mimo, że podopieczni Tomasza Dołotko byli w pierwszej połowie zespołem lepszym, to nie potwierdzili tego zdobyciem bramki. Tak, więc ta część meczu zakończyła się bezbramkowo.

Drugą połowę gospodarze rozpoczęli znacznie lepiej. Gra się wyrównała i trójkolorowi coraz częściej zagrażali bramce Stolemu. Nie obyło się jednak bez błędu słupskiej obrony. W 83 minucie po kontrze z prawej strony obrońca Stolemu Jan Zabłotni zdobył gola. Strzał z bliskiej odległości praktycznie był nie do obrony przez golkipera Gryfa. Słupszczanie nie poddali się, walczyli dzielnie i cztery minuty później długie podanie Josepha Asamoaha do Wojciecha Wójcika zapoczątkowało akcję, po której Dawid Więckowski pięknym strzałem zaskoczył Waldemara Wenta, bramkarza gości, doprowadzając do wyrównania na 1:1.

To, co zaprezentowali Gryfici w pierwszej połowie w meczu przeciwko drużynie Stolemu nie mogło ujść krytycznej uwadze trenera Grzegorza Bednarczyka. Wytknął swoim piłkarzom, że zbyt wolno poruszali się po boisku, zbyt statycznie grali, ale nie odmówił im chęci. Były strzały i okazja do zdobycia bramki przez Damiana Mikołajczyka, ale nie wszystko się udawało. Trener zaznaczył, że są to jednak gry kontrolne w samym środku okresu przygotowawczego i zawodnicy na pewno to odczuwają.

Choć wyniki meczów sparingowych nie mają dla szkoleniowców większego znaczenia, to fakt rozegrania ich bez porażki buduje jednak zespół na rundę wiosenną. Grzegorz Bednarczyk podziękował zawodnikom za zaangażowanie i próby grania piłką. Zespół miał okazje potrenować atak pozycyjny, ponieważ przeciwnik nastawił się na zdobywanie grę z kontry. Trenera ucieszył powrót do zdrowia Łukasza Stasiaka. Liczy też na to, że passa chorobowa w jego zespole się już skończy.

Trener Stolemu Gniewino, Tomasz Dołotko, bardzo pozytywnie ocenił grę swojego zespołu z drużyną gospodarzy, która po rundzie jesiennej o jeden punkt wyprzedza jego podopiecznych w tabeli IV ligi Pomorze. Wprawdzie z powodu chorób Stolem pojawił się w Słupsku w eksperymentalnym składzie (tylko 13 piłkarzy), ale pozytywnie zaskoczył trenera. W ćwiczonym dopiero ustawieniu 1-3-5-2 zawodnicy z Gniewina mieli więcej sytuacji do zdobycia bramki niż Gryf. Chociaż to przeciwnicy prowadzili grę i mieli optyczną przewagę. Trener Dolotko przyznał, że nawet dla niego runda jesienna była zaskakująco dobra. Jego drużyna poniosła tylko dwie porażki. Jeśli zważy się, że Stolem – co podkreśla szkoleniowiec – jest klubem niemal z najmniejszym budżetem, to takie wyniki i pozycja w tabeli muszą dawać satysfakcję. (opr. rkh)

Skomentuj