LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Gryf ograł Anioły

0

Gryf Słupsk S.A, szlifując formę przed piłkarską wiosną, rozegrał na sztucznym boisku przy ulicy Zielonej w Słupsku kolejny mecz kontrolny. Przeciwnikiem słupszczan był ligowy rywal zespół Anioły Garczegorze, którego gospodarze pokonali 4:2.

Bardzo solidnie przygotowują się do piłkarskiej rundy wiosennej piłkarze Gryfa Słupsk S.A. Zespół prowadzony przez Grzegorza Bednarczyka od 8 stycznia rozegrał trzy oficjalne sparingi oraz jeden, który nie był zaplanowany w okresie przygotowawczym. Żaden z rozegranych meczów kontrolnych nie zakończył się porażką.

W ostatnim sparingu z drużyną Anioły Garczegorze słupszczanie rozpoczęli grę z pierwszym oficjalnym wzmocnieniem zimowym, pomocnikiem Fabianem Słowińskim, który może grać także na pozycji cofniętego napastnika. Nowy zawodnik swoją przygodę z piłką nożną rozpoczął w Salosie Słupsk. W swojej karierze grał w Jantarze Ustka, Gwardii Koszalin, Arce Gdynia a ostatnio w Pogoni Lębork. Inauguracyjny występ nowego zawodnika w Gryfie, choć to sparing, był bardzo dobry. Strzelił on trzy bramki – pierwszą w 5. minucie, a kolejne dwie padły w 74. i 80. minucie. Oby taka skuteczność przeniosła się na grę w meczach ligowych. Zdobycz bramkową Gryfitów uzupełnił w 53. minucie Damian Mikołajczyk. Dla zespołu Aniołów bramki zdobyli w 17. minucie Mateusz Słumiński i w 85. – Filip Tomaszewicz.

W meczu z Aniołami z uwagi na drobne kontuzje i choroby trener Grzegorz Bednarczyk nie dysponował taką liczbą zawodników jak poprzednio. Taka sytuacja wymusiła dłuższy czas gry testowanych zawodników i już od 26. minuty trener Gryfa desygnował na boisko Josepha Asamoaha.

Po meczu trener Tadeusz Wanat, szkoleniowiec zespołu Anioły Garczegorze, określił ten sparing jako typową grę szkolną, doskonalącą niektóre elementy taktyczne. Było to widoczne chociażby na przykładzie defensywy zawodników Garczegorza, którzy dobrze opanowali ten fragment gry i kilkakrotnie łapali na pozycji spalonej zawodników Gryfa.

Wyjątkowo w tym meczu słupski szkoleniowiec Grzegorz Bednarczyk miał do niektórych swoich zawodników sporo uwag dotyczących realizacji założeń taktycznych, które ćwiczyli na treningach. Pomimo dobrej aury w spotkaniu zaobserwować też można było sporą absencję, którą powodowały niedyspozycje zdrowotne piłkarzy. Dotyczyło to m.in. Łukasza Stasiaka i jego dwóch kontuzjowanych kolegów. Podczas meczu słupszczanie łatwo stracili dwie bramki po ewidentnych własnych błędach, ale w ogólnym rozrachunku trener Bednarczyk dobrze ocenia dobrze.

Kolejny ważny sparing czeka słupszczan już 10 lutego, gdy o godzinie 12.30 na sztucznej nawierzchni stadionu przy ulicy Zielonej podejmować będą Stolem Gniewino – piąty zespół w tabeli IV ligi po rundzie jesiennej.

(opr. jwb)

Skomentuj