LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Jasno – ciemno

0

Jasno – ciemno. Tak można określić stan ulicznego oświetlenia w Słupsku, w którym niektóre ulice są rzęsiście oświetlone, a niektóre – jak dwukierunkowa część Piekiełka – toną w ciemnościach. Według zapowiedzi ratusza, wkrótce czeka nas prawdziwa rewolucja w oświetlaniu ulic.

Wynalezienie światła LED-owego zrewolucjonizowało kwestię ulicznego oświetlenia w miastach. Po pierwsze – jest to rozwiązanie bardzo oszczędne, po drugie – znacznie jaśniejsze i przyjaźniejsze dla oka od stosowanych powszechnie lamp sodowych, które mają barwę żółtoszarą. W odróżnieniu od nich tzw. temperatura barwowa LED-ów zbliżona jest do światła dziennego. Blisko rok temu, w lutym 2017 roku, prezydent Robert Biedroń zapowiadał rewolucję w ulicznym oświetleniu, związaną właśnie z wymianą ok. 60% lamp na te z nową technologią. Pieniądze na ten cel przyznał miastu Urząd Marszałkowski, a cała operacja ma się zakończyć w listopadzie 2020 roku. Podobne zmiany, choć na mniejszą skalę, mają przeprowadzać okoliczne gminy. W Słupsku ta wymiana ma dotyczyć prawie 3 tysięcy trzystu lamp na 125 ulicach. Ma to w skali roku przynieść miastu oszczędności rzędu 2 milionów złotych, a dodatkowo – jak informował wówczas wiceprezydent Marek Biernacki – emisja dwutlenku węgla zmniejszy się o 2 tysiące ton rocznie właśnie dzięki energooszczędności lamp LED. Prace przy tej operacji miały się rozpocząć w kwietniu minionego roku, ale po wspomnianych zapowiedziach prezydenta Biedronia nad sprawą wymiany oświetlenia zapadła cisza. Przyjrzeliśmy się zatem naszym ulicznym latarniom i w ogóle zarządzaniem światłem w mieście.

Odczucia mamy mieszane, mniej więcej tak, jakie oświetlenie panuje na naszych ulicach. W niektórych miejscach, że zacytujemy klasyka, „ciemności kryją ziemię”, inne są rzęsiście oświetlone, chociaż nie ma ku temu specjalnego powodu, bo ani ruch tam nie jest większy niż gdzie indziej, ani jego ważność nie jest aż tak wielka. Tak jest np. na ul. Kołłątaja, gdzie ulica po zmroku raczej jest mroczna – nawet nad przejściem dla pieszych, gdzie jest wygaszona latarnia – ale za to położona wzdłuż chodnika ścieżka rowerowa aż razi w oczy od blasku. Na osiedlu Niepodległości jedne chodniki wzdłuż bloków mieszkalnych mają swoje latarnie, inne nie. Nie bardzo wiadomo dlaczego tak jest. Aleja Wojska Polskiego jest oświetlona w miarę dobrze, ale tylko zimą. W porze ciepłej większą część ulicznego światła pochłaniają liście i niewiele go dociera do jezdni i chodników. Tu chyba trzeba gruntownie przemyśleć system oświetlania ulicy, podobnie, jak w innych miejscach, w których lampy znajdują się między drzewami. Stary Rynek, który przed archeologicznym wykopkami miał słabe, ale jednak 4 latarnie na każdym rogu, teraz ma tylko dwie, które w dodatku nie świecą. Kiedy 2 lutego zniknie stamtąd choinka środek rynku będzie ciemny, jak był zapewne w średniowieczu. Niedaleka ulica Piekiełko, w swojej części o ruchu dwukierunkowym w ogóle pozbawiona jest latarni. Zdumiewa brak oświetlenia nad jednią ulicy Anny Łajming. Od dawnego „Merino” aż do byłego domu towarowego nie świeci żadna lampa, także nad feralnym skrzyżowaniem, na którym dochodziło już do tylu wypadków. Mimo specjalnych reflektorów, teraz nieczynnych, nieoświetlona pozostaje Nowa Brama. Ciemno jest na dojściach do przejścia podziemnego – tak od strony małego ratusza, jak i od ulicy Bema. Podobnie jest na ul. Tuwima przy pl. Dąbrowskiego.

Można tak wyliczać i wyliczać, tylko chyba nie my od tego jesteśmy. Często od tego oświetlenia zależy bezpieczeństwo mieszkańców. Warto wziąć pod uwagę tę kwestię przy projektowaniu nowego oświetlenia.

Skomentuj