LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Droga asekuracja

1

Słabo oświetlona większość słupskich przejść przez jezdnię stanowi zagrożenie dla pieszych, którzy przez nie przechodzą. Tymczasem tzw. doświetlacze ustawione nad niektórymi zebrami są zadziwiająco drogie jak na funkcję, którą mają spełniać.

Jak informuje Robert Linkiewicz, dyrektor wydziału komunikacji w słupskim ratuszu, ustawienie doświetlaczy – przykładowo nad przejściem przez ulicę Bałtycką – kosztowało miasto około 30 tysięcy złotych. Z kolei nasz informator z branży elektrycznej wyjaśnia, iż lwią część wyłożonych za dodatkowe oświetlenie pieniędzy przejmuje jego projektant, gdyż każda taka instalacja musi mieć swój osobny projekt. Jest to o tyle dziwne, że system podłączania lamp do zasilania jest wszędzie taki sam, w poszczególnych miejscach zmienia się tylko odległość od źródła prądu. Projektantowi pozostaje więc w zasadzie tylko operacja „kopiuj – wklej” i ewentualnie dodanie np. 20 metrów przewodu zasilającego. Z jego doprowadzeniem do lamp i podłączeniem bez problemu powinien dać sobie radę każdy wykwalifikowany elektryk. Musi być jednak projekt.

Każdy projekt – według naszego informatora – to koszt od 3 do 3 i pół tysiąca złotych. Nie wiadomo, dlaczego tak się jakoś dziwnie dzieje, że jeżeli coś bazuje na publicznych pieniądzach, to musi kosztować kilkakrotnie więcej niż w wypadku obstalowania takiego samego zlecenia przez osobę prywatną. W rzeczywistości pieniądze podatników wydawane są na asekurację decydentów. W razie gdyby się coś stało, na wszystko jest pokrycie w papierach. Dodajmy: drogie pokrycie.

PRL przestał istnieć w roku 1989, ale najwyraźniej funkcjonuje dalej. Widać to po lekkich rękach do wydawania publicznych pieniędzy. Przykład – znaki drogowe. Oto centrum miasta: strefa płatnego parkowania, która kiedyś była wyraźnie oznakowana dużymi znakami jako strefa. Znaki te usunięto. I co widzimy na alei Wojska Polskiego? To samo, co prawie w całym mieście: las znaków drogowych, z których większość osadzona jest na osobnych słupkach. Według specjalisty z branży drogowej koszt postawienia takiego znaku waha się w granicach od tysiąca do tysiąca trzystu złotych. Proponujemy drogowym decydentom wycofanie przynajmniej połowy tych znaków z Wojska Polskiego i wykorzystanie ich w innym miejscu oraz wyraźne ponowne oznakowanie alei jako strefy płatnego parkowani. Nie będzie wtedy potrzeby oznaczania początku i końca każdego parkingu przy wyjeździe z licznych tutaj podwórek.

Ciekawie też sytuacja wygląda na rondzie im. Tadeusza Szołdry, gdzie stoi na nim lub przy nim łącznie 35 znaków – każdy na swoim słupku. Tuż obok widnieją latarnie uliczne, czasem nawet metr od słupka z kolejnym znakiem. Czy naprawdę nie można dogadać się z firmą oświetlającą miasto, by tam, gdzie można, znaki umieszczać na ich słupach energetycznych? Zapewne można. Podobno od czasów wynalezienia przez Fenicjan pieniędzy mało jest spraw nie do załatwienia. Dlatego tę także zapewne załatwić można, i to z obopólną korzyścią i z ogromnymi oszczędnościami dla miejskiej kasy, za które można by porządnie doświetlić wszystkie przejścia dla pieszych. Ktokolwiek tymi pieniędzmi by nie zarządzał, to ciągle są one publiczne, czyli podatników. Dlatego potrzebują rozsądnego gospodarza.

Dyskusja1 komentarz

  1. bo obowiązują prawa komuny – przecież te pieniądze nie są moje …. tylko właśnie, że są odprowadzane w podatkach, kasie za parkingi, itd. nie dodrukowuje ich przecież pan B. bo nie ma w podziemiach ratusza drukarni ….. idiotyzmów jest sporo, np. kwestia parkingów przy odprowadzaniu dziecka do MDK …., zamiast płacić za zajęcia, pompuje się 2x kasę za parkowanie, raz przy przyjeździe, drugi raz przy odbiorze, no chyba, że rodzic siedzi w MDK-u, aż do odbioru (co zresztą na jedno wychodzi) ….

Skomentuj