LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Komentarz tygodnia: Światłami po oczach

0

Zamigotało, zalśniło i ludzie oślepli! Tak najkrócej można scharakteryzować marketingowe zabiegi świąteczne prezydenta Biedronia i reakcje na nie słupszczan. Że nie tylko słupszczan, wcale się nie dziwię, bo ci spoza miasta mają do czynienia jedynie z wirtualną rzeczywistością kreowaną przez miłościwie nam panującego prezydenta miasta.

Od mikołajkowego odpalenia świątecznej iluminacji minął już ponad tydzień, a po zmierzchu nadal na skwerze przy alei Sienkiewicza gromadzą się tłumy. Nie przeszkadza im to, że do mamiącego światłami lokalnego Las Vegas muszą dotrzeć, łamiąc sobie obcasy na ciemnych i dziurawych chodnikach lub kalecząc zawieszenia samochodów na takich samych ulicach. Trochę lepiej mają ci, którzy pokonują wykroty ulic Kiepury czy Fortu Duńska, bo w centrum czują się już jak na autostradzie. Dodatkowo wystarczy im po wyjściu z samochodu zmienić kalosze na pantofle i już są w środku „świata, który zawitał do Słupska dzięki Robertowi Biedroniowi”. Tak przynajmniej widzi to dziennikarz jednego z portali. Myślę jednak, że im nie bardzo chce się podziwiać te świecidełka. Podejrzewam nawet, że czuliby się jak Indianie, do których zjechali przedstawiciele „cywilizowanego świata” i handlują z nimi szklanymi paciorkami. Tym nielicznym mieszkańcom ulic zapomnianych łatwo jednak o taką refleksję, ponieważ wiedzą na czym stoją – a raczej, w czym grzęzną – na co dzień.

Pomijam już kwestię, czy komuś ta iluminacja się podoba, czy nie. To jest kwestia gustów, a o nich się nie dyskutuje. Jest jednak inna rzecz, która przy okazji oglądania tego parku zdrojowego się nasuwa. Trudno byłoby mi zrozumieć, dlaczego w tej scenografii całkowicie pominięto elementy związane z tradycją Bożego Narodzenia i źródłem tych świąt, gdybym nie rozpoznawał w niej jarmarczno-odpustowego gustu włodarzy ratusza. Bez względu na to, czego iluminacja dotyczy, ma jej być dużo, ma świecić, błyskać i oślepiać! A w sylwestra okrasi się to wszystko cyrkowymi sztuczkami z wegańskim bigosem i będzie lud miał igrzyska z kromką chleba.

Jedno muszę przyznać. Robert Biedroń jako produkt swoich spin doktorów dobrze został wyposażony w środki pozwalające mamić ludzi i kreować swój wizerunek dobrego pana. I to w określonej rzeczywistości. Realna jest zbyt ograniczona i mało nośna. Pozostaje więc ta, która ma nieograniczony zasięg, czyli wirtualna. Dodatkową jej zaletą jest, że sama w sobie nie poddaje się weryfikacji, nic w niej nie ulega zmianie na gorsze, a długie w niej przebywanie… oślepia na realia.

Ryszard Hetnarowicz

Skomentuj