LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Pod latynoską batutą

0

Poznaliśmy nowego dyrektora Polskiej Filharmonii Sinfonia Baltica im. Wojciecha Kilara. Został nim Boliwijczyk Ruben Silva, który wcześniej szefował koszalińskiej orkiestrze i prezentował się z nią słupskim melomanom podczas koncertów finałowych wrześniowych festiwali pianistyki polskiej.

Po długim etapie eliminacji konkursowych słupska filharmonia będzie miała nowego dyrektora. Komisja konkursowa oraz muzycy orkiestry spośród wielu kandydatów ubiegających się o to stanowisko, postawili na Rubena Silvę. Boliwijczyk z Polską związany jest od 1978 roku, kiedy to przyjechał na studia do Warszawy. W jego portfolio można znaleźć bogate doświadczanie zdobyte w kierowaniu największymi instytucjami kulturalnymi w kraju. Był dyrektorem artystycznym Opery Wrocławskiej, Opery Krakowskiej i Filharmonii Koszalińskiej, co przekonuje o ogromnym doświadczeniu w zarządzaniu. Silva to także wybitny dyrygent, który w swojej karierze prowadził wiele orkiestr w Polsce – m.in. Narodową Orkiestrę Symfoniczną Polskiego Radia, Filharmonię Narodową i Filharmonię Krakowską. Odznaczony jest Złotym Krzyżem Zasługi w Kulturze.

Ruben Silva miał już okazję gościnnie pracować z słupską orkiestrą, zapraszany przez byłego dyrektora Bohdana Jarmołowicza. Teraz po objęciu posady, którą będzie łączyć z funkcją dyrygenta zamierza powoli zmieniać charakter filharmonii. Chce, aby w repertuarze pojawiło się więcej różnorodności. Natomiast artyści swoją muzykę mają częściej prezentować również poza salą budynku.

No wy dyrektor filharmonii nie kryje, że od początku, kiedy zetknął się z zespołem, miał z nim dobrą chemię. – Zawsze uważałem, że jest to bardzo dobra orkiestra, sympatyczna i niekonfliktowa. Nie raz pomyślałem, że chciałbym tutaj być. I udało się – mówi Ruben Silva.

W opinii nowego dyrektora Polskiej Filharmonii Sinfonia Baltica im. Wojciecha Kilara konkurs na szefa słupskiej placówki kulturalnej przeprowadzony został bardzo profesjonalnie. Co podkreśla, konkursy często rządzą się swoimi prawami – decydują układy, powiązania – co skutkuje tym, że wygrywa ten, który od początku miał wygrać. Jednak słupska rekrutacja przeprowadzona została w sposób bardzo przejrzysty, za co pochwalił organizatora konkursu.

Decydujący głos w konkursie mieli sami członkowie orkiestry – na Silvę oddano 99 procent głosów. Rekomendacja ze strony zespołu muzycznego była więc bardzo wyraźna. Włodarze Słupska chwalą się, że żadne inne miasto w Polsce nie stosuje takich reguł podczas naboru. Do tego muzycy mieli możliwość przećwiczenia w praktyce utworu z każdym z trzech najwyżej ocenionych przez komisję kandydatów.

Ruben Silva jest dla członków zespołu osobą, w której pokładają duże nadzieję. Z jednej strony ma świetny temperament, a z drugiej strony – bardzo ludzkie podejście do muzyków. Ma niesamowite doświadczenie oraz kompetencje dyrygenckie na bardzo wysokim poziomie – podkreśla Magdalena Mijewska, dyrektorka Wydziału Kultury w Urzędzie Miejskim w Słupsku.

Ruben Silva z filharmonią kontrakt podpisał na trzy i pół roku. Stery, a raczej batutę przejmie po Bohdanie Jarmołowiczu, który po czterdziestu latach raczej nieoczekiwanie pożegnał się ze słupską orkiestrą.

(opr. jwb)

Skomentuj