LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

W sprawie kotów

1

Szesnaście z siedemnastu kotów zabrano mieszkańcom jednego z domów przy ulicy Mikołajskiej siłami straży miejskiej i przedstawicielki Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Ich współwłaścicielka twierdzi, że uczyniono to bezprawnie, w dodatku zdjęcia z tej akcji opublikowano w jednym z portali społecznościowych.

Pani Agnieszka mieszka z narzeczonym i jego ojcem w 50-metrowym mieszkaniu w jednym z bloków przy ulicy Mikołajskiej. Wszyscy są miłośnikami zwierząt, a w szczególności kotów. Przygarniają zatem wszystkie podwórkowce, które znalazły się bez schronienia. W sumie zebrało się ich 17 w tym niewielkim mieszkaniu. Zdaniem sąsiadów, taka liczba zwierząt na małej powierzchni odbija się nieprzyjemnym zapachem w całej klatce schodowej. Jak twierdzi pani Agnieszka, niedawno włamano się do ich mieszkania i je zdewastowano. Na dodatek w mieszkaniu uległa awarii kanaliza i ścieki rozlały się po podłodze, a następnie zalały mieszkanie sąsiadce z dołu. Ta powiadomiła straż miejską i przy okazji Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Słupsku. 18 października br. Urząd Miejski w Słupsku na wniosek tego towarzystwa wszczął postępowanie administracyjne o czasowe odebranie Agnieszce Lis 16 kotów, uzasadniając to utrzymywaniem zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania, w tym utrzymywanie ich w stanie rażącego zaniedbania, a nawet niechlujstwa. Niebawem do działania wkroczyła straż miejska w asyście przedstawicielki Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. Po wejściu do mieszkania osoby te miały stwierdzić, że kotom dzieje się krzywda i nakazać zabranie ich siłą.

Oni wyłapywali je za kark i wrzucali do transporterów. Koty były przerażone, uciekały po całym pokoju. Jeden schował się pod łóżko, więc oni tak je rozsunęli, że pękło, musiałam coś pod nie podłożyć, żeby jeszcze było do użytku. Oni nie poczuwają się do odpowiedzialności, bo uważają, że wszystko zrobili prawnie, chociaż nie mieli żadnego nakazu – mówi Agnieszka Lis.

Tymczasem sąsiedzi współwłaścicielki kotów twierdzą, że towarzystwo tylu zwierząt jest bardzo uciążliwe ze względu na fetor, jaki ulatnia się z jej mieszkania. Dodatkowo awaria kanalizy spowodowała zalanie fekaliami mieszkania poniżej, co zresztą się powtarza, ponieważ – pomimo interwencji hydraulików – awarii nie usunięto.

Agnieszka Lis złożyła zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez straż miejską i TOZ poprzez bezprawne wkroczenie do mieszkania i zabranie kotów do schroniska bez żadnego nakazu. Trudno jest też jej zrozumieć, dlaczego interweniujący opublikowali w internecie fotoreportaż z tej interwencji. Odpowiedź ma nadejść 7 listopada br. Do sprawy kotów powrócimy.

(opr. jwb)

Dyskusja1 komentarz

Skomentuj