LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Szczęśliwa trzynastka Gryfa

0

Pewne zwycięstwo 3:0 nad Cartusią Kartuzy w 13. kolejce IV Ligi Pomorze odnieśli piłkarze Gryfa Słupsk. Było to siódme zwycięstwo Słupszczan na własnym stadionie.

Piłkarze Cartusii już w drugiej minucie meczu oddali strzał na bramkę Gryfa, ale uderzenie z 18 metrów Mateusza Niedźwieckiego bez problemu obronił Michał Kędzia. Goście postraszyli słupszczan, ale później do głosu doszli podopieczni Grzegorza Bednarczyka, którzy częściej byli przy piłce, a tym samym stwarzali groźne sytuacje bramkowe. W 14 minucie po ładnym dośrodkowaniu Karola Świdzińskiego główkował Łukasz Stasiak, ale stojący w bramce Cartusii Artur Babiński jego strzał obronił. Kolejną niemal stuprocentową sytuację na gola po indywidualnej akcji zmarnował Adrian Solczak, który w sytuacji sam na sam trafił wprost w bramkarza gości. Do 35 minuty Gryfici mieli, co najmniej cztery pewne sytuacje do zdobycia gola, ale brakowało skuteczności. Wprawdzie piłkarze z Kartuz w 38 minucie po indywidualnej akcji Marcina Dampca i prostopadłym podaniu do Mateusza Niedźwieckiego skierowali piłkę do siatki Gryfa, ale sędzia dopatrzył się spalonego. W 42 minucie, ponownie po strzale Niedźwiedzkiego, słupszczan uratowała poprzeczka. Do końca pierwszej połowy już żadnej z drużyn nie udało się stworzyć groźnej sytuacji bramkowej. Oba zespoły na przerwę schodziły przy bezbramkowym remisie.

Drugą połowę odważniej rozpoczęli piłkarze Cartusii. Częściej gościli pod bramką Gryfa. Natomiast w zespole gospodarzy znów dał o sobie znać brak skuteczności. Strzał Wojciecha Wójcika przeleciał tuż obok bramki gości. W 56 minucie szczęście uśmiechnęło się do Gryfitów. Po rzucie rożnym wykonanym przez Ryszarda Dawidowskiego głową strzelał Filip Pilichowski, ale cudem piłkę z linii bramkowej wybił Tomasz Ślusarz.

Wejście w 62 minucie Damiana Tofila ożywiło drużynę gospodarzy. Dziewięć minut później wykonywany przez niego z 25 metrów rzut wolny był na tyle mocny, że piłka przeleciała obok muru, odbiła się od słupka, a następnie od pleców golkipera gości i wtoczyła za linię bramkową. Piłkarze trenera Mariana Geszke nie zdążyli jeszcze ochłonąć po pierwszym straconym golu, a już w 74 minucie przegrywali 0:2. Gryfici drugą bramkę zdobyli z rzutu karnego po zagraniu ręką Piotra Sienkiewicza w polu karnym. Z jedenastego metra celnie strzelił Damian Tofil. W 85 minucie wynik meczu na 3:0 ustalił Łukasz Stasiak. Akcję zapoczątkował Kacper Bednarczyk, który zagrał do Dawida Więckowskiego. Ten oddał piłkę Damianowi Mikołajczakowi, który uderzył na bramkę, ale bramkarz ją odbił. Nadbiegający Stasiak ładnym zwodem zamarkował uderzenia z pierwszej piłki, zmylił obrońców Cartusii i wpakował piłkę do pustej bramki.

Po meczu zadowolenia nie ukrywał zdobywca dwóch goli Damian Tofil. Przyznał, że nieskuteczność była w tym mecz piętą achillesową gospodarzy. Szczególnie w pierwszej połowie. Przed wykonaniem rzutu wolnego, z którego padła pierwsza bramka, od razu zapadła decyzja o strzale a nie centrze.

Trenera Bednarczyka cieszyło zwycięstwo i zero straconych bramek, ale martwiła skuteczność strzelecka w pierwszej połowie. To stary grzech piłkarzy z Zielonej. Trener przypuszczał, że gdyby udało się strzelić bramkę w pierwszej połowie, to wynik całego meczu mógłby być okazalszy. Cieszy to, że zespół kontrolował sytuację na boisku, stwarzał sytuacje strzeleckie, ale zabrakło ich wykończenia. Swoją rolę odegrała też mokra nawierzchnia.

Zespół Gryfa Słupsk w 14. kolejce czeka najważniejszy mecz rundy jesiennej. W niedzielę, 29 października o godz. 14, grać będą w Stężycy z Radunią, liderem rozgrywek IV Ligi Pomorze, która do tej pory zgromadziła 33 punkty. Słupszczanie z 26 punktami zajmują czwartą pozycję i aby ją zachować nie mogą pozwolić sobie na stratę punktów z liderem. (opr. rkh)

Skomentuj