LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Boiska z poślizgiem

0

Do wiosny 2018 roku trzeba będzie poczekać na wykonanie czterech szkolnych boisk, które zostały wybrane w budżecie partycypacyjnym 2016. Magistrat chciał budować boiska jesienią, ale potrzebował na to dodatkowych pieniędzy. Radni na dofinansowanie się nie zgodzili i przesunęli projekty na przyszły rok.

Urząd Miejski w Słupsku zalicza kolejne opóźnienie w realizowanych przez siebie inwestycjach. Tym razem poślizg dotyczy czterech szkolnych boisk, które wygrały głosowanie w budżecie partycypacyjnym 2016. Przetarg na ich wykonanie ogłoszono we wrześniu, a zakończenie budowy zaplanowano na koniec tego roku. Po otwarciu ofert okazało się, że dotyczą wyższych kwot, niż zakładano i do zadań z budżetu trzeba dołożyć ponad 300 tysięcy złotych. Rajcy nie chcieli jednak o tym słyszeć.

Rozstrzyganie przetargów w połowie października na cztery boiska, które miałby budować ten sam wykonawca, w dodatku jeszcze w tym roku – komu miałoby to służyć? W tym roku można to tylko spieprzyć, bo są to roboty terenowe, pod gołym niebem – oburza się radny Bogusław Dobkowski. – Natomiast jeżeli przetarg odbywa się w tej chwili, to tylko kamikadze albo bardzo zła firma – nie umniejszając niczego tej, która się zgłosiła, bo może akurat jest bardzo dobra – szuka sobie roboty, i to na taki sezon. Dlatego rada postąpiła słusznie, żeby wydział inwestycji rozstrzygnął przetarg w styczniu, lutym czy marcu, wtedy remonty można wykonać w dobrych warunkach pogodowych.

Rajcy na nadzwyczajnym posiedzeniu rady miejskiej ostro skrytykowali politykę prowadzoną przez sterników Słupska. Anna Rożek z PO, włodarzom zarzucała brak organizacji i zwykłą nonszalancję. Inni samorządowcy, też nie przebierali w słowach.

Jeżeli są pieniądze, jest zgoda rady, potrzeba mieszkańców – bo taką wyrazili w głosowaniu – to nie wolno takich małych inwestycji zostawiać na koniec roku, to jest niewybaczalne! Wstydzę się za decydentów w naszym mieście, a szczególnie odpowiedzialnego za te kwestie prezydenta Biernackiego i tego, który nadzoruje inwestycje poważne – dyrektora generalnego – mówi Jerzy Mazurek, radny SPO.

Samorządowiec przekonuje, że decyzja rady wypływała z konieczności wywarcia większej presji na urzędnikach, ponieważ ich działania szkodzą interesowi społecznemu. Przypomniał przy tym zadanie rewitalizacji otoczenia Stawku Łabędziego, którego realizacja w ramach budżetu obywatelskiego trwa już trzy lata. – To są nieudacznicy – ocenia radny.

Ścisłe kierownictwo na sesji reprezentowane było jedynie przez Krystynę Danilecką-Wojewódzką. Wiceprezydent musiała tłumaczyć się za współpracowników z powstałych opóźnień.

Przyjmiemy to z pokorą. Wiele argumentów radnych było niewątpliwie słusznych, ale i wiele z nich musi być zweryfikowanych przez sytuację operacyjnego działania. Czasami inaczej coś wygląda z pozycji oceniającego, oglądającego, a inaczej, kiedy musimy realnie działać. A realnie dzisiaj jest tak, że rynek wykonawczy jest bardzo trudny. Oczywiście dla nas nie może to być usprawiedliwienie, tylko mobilizacja do lepszej organizacji wewnętrznej – podkreśla wiceprezydent Krystyna Danilecka-Wojewódzka.

Procedura dotycząca budowy boisk przy szkołach rozpocznie się od nowa w przyszłym roku. Niewiele brakowało, aby sesja w ogóle się nie odbyła. Na nadzwyczajne posiedzenie przybyło tylko 11 radnych, a to uniemożliwiało podejmowanie uchwał. Dopiero pojawienie się spóźnionego Zbigniewa Wojciechowicza uratowało sytuację.

(opr. jwb)

Skomentuj