LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Słupski półmaraton

0

W minioną sobotę ponad 400 biegaczy z całej Polski brało udział w I Słupskim Półmaratonie „Biegiem do Jantara”. Zwycięzcą został Artur Pelo, żołnierz 1. Lęborskiego Batalionu Zmechanizowanego 7. Brygady Obrony Wybrzeża w Słupsku.

Słupsk po raz drugi podjął próbę dołączenia do miast, które organizują uliczne biegi na długich dystansach – minimum półmaratony. Po niepowodzeniu w ubiegłym roku, w tym udało się taką imprezę przeprowadzić. Na pierwszy w Słupsku oficjalny bieg na dystansie 21 kilometrów i 97 metrów – atestowany przez Dom Tel Sport Timing – z dolnego parkingu Centrum Handlowego Jantar wyruszyło na ulice Słupska ponad 400 biegaczy. W tej stawce było 96 pań i 18 miłośników biegania powyżej 60 lat. Świadczyło to o dużym zainteresowaniu osób lubiących aktywny tryb życia, a szczególnie bieganie.

Zawodnicy biegli i jechali na wózkach głównie po trasie płaskiej. Jedynymi utrudnieniami były podbiegi na wiadukcie kolejowym przy rondzie ulic Grottgera – Koszalińska – Przemysłowa oraz przez dwa mostki nad Słupią w Parku Kultury i Wypoczynku. Cały dystans biegu składał się z dwóch pętli – zawodnicy wybiegali z ulicy Kołobrzeskiej kierując się w ulice Grottgera, Przemysłową, Słoneczną, do Parku Kultury i Wypoczynku, ulicą Arciszewskiego aż do Akademii Pomorskiej, gdzie był nawrót by przybiec ponownie do Kołobrzeskiej.

Tuż po starcie bardzo mocne tempo narzucił Artur Pelo, który z każdym metrem zostawiał za sobą pozostałych biegaczy. Na 15. kilometrze przewaga prowadzącego bieg nad goniącą go pierwszą grupą biegaczy wynosiła blisko 5 minut. Tak, więc niezagrożony przez nikogo Artur Pelo – żołnierz 1. Lęborskiego Batalionu Zmechanizowanego – minął linię mety z czasem 1 godzina 12 minut i 13 sekund. Po biegu przyznał, że zmagał się nie tylko z rywalami i dystansem. Odnowiła mu się kontuzja, z którą musiał walczyć do ostatnich metrów.

Po trzech i pół minutach, jako drugi na mecie zameldował się również żołnierz z 7. Brygady Obrony Wybrzeża Marcin Czernieszewski. Trzeci na mecie zameldował się Krzysztof Rudnik Night Runners Słupsk jego czas 1 godzina 16 minut i 50 sekund. Najszybszą z pań, która jako 32 minęła linię mety była Natalia Mierzlikin, jej czas 1 godzina 30 minut i 36 sekund. Bardzo dobre 50. miejsce w klasyfikacji generalnej zajął Grzegorz Ignaczak, który trasę pokonywał na specjalnym wózku. Na mecie przyznał, że jest to jedyna możliwa dla niego forma aktywności, ponieważ na wózku porusza się już 16 lat.

Dla miłośników biegania w Słupsku jak i regionie nadarzyła się okazja sprawdzenia swojej kondycji w znacznie dłuższym biegu niż 5 czy 10 kilometrów, jakie do tej pory były organizowane. Kamil Nagórek ze Stopy Słupsk powiedział, że trasa była wymagająca, bo częściowo biegło się pod wiatr, no i miejscami pod górkę.

Z czterystu uczestników, jacy wybiegli na trasę pierwszego słupskiego półmaratonu, 371 osób ukończyło bieg, a 29 osób z rożnych powodów nie dotarło do mety.

Od strony sportowej była to dobra impreza biegowa, ale pod względem organizacyjnym – za co odpowiedzialny był Słupski Ośrodek Sportu i Rekreacji wspólnie z Centrum Handlowym Jantar – pozostawiała wiele do życzenia. Wprowadzono wiele niezrozumiałych zakazów, szczególnie dla dziennikarzy telewizyjnych. Służby porządkowe zabraniały ekipom telewizyjnym poruszać się samochodem po trasie biegu i podjechać w pobliże mety, co naszemu reporterowi uniemożliwiło pokazanie finiszujących biegaczy. Na wszystkich biegach w Polsce ekipy telewizyjne jadąc samochodem pokazują walkę zawodników na całej trasie. W Słupsku taki przekaz był skutecznie uniemożliwiony przez organizatorów, którzy raczej nie dorośli do poziomu, który chcieliby nadać swojej imprezie. (opr. rkh)

Skomentuj