LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Komentarz dnia: To on się pomylił!

0

Informatyczna degrengolada w ratuszu jest już teraz widoczna dla wszystkich. Najlepszym tego przykładem jest realizacja przekazu internetowego obrad słupskich radnych. Do zamglonego, nieostrego obrazu doszedł – nie po raz pierwszy – brak fonii.

Wiosną tego roku przeprowadzono w Urzędzie Miejskim w Słupsku reorganizację całej struktury informatycznej. Pracownicy tego pionu bądź zostali zredukowani, bądź złożyli wypowiedzenia. Na efekt takich posunięć długo nie trzeba było czekać. W kwietniu system się zawiesił i winne temu były… komputery. Sytuacja ta do żywego przypominała odwieczne urzędnicze tłumaczenia błędnych wyliczeń lub nierzetelnych danych: To wina komputera! To on się pomylił!

No i myliły się te komputery, a nawet robiły sobie wolne od pracy, co pewien czas. We wrześniu postanowiły nie przyjmować e-maili, przelewów i nie obsługiwać internetowej strony ratusza. Nie znalazła na nie rady ani zewnętrzna firma, której zapłacono 200 tysięcy złotych, ani garstka pracowników referatu IT. Żeby nie było żadnych wątpliwości, po czyjej stronie leży wina, prezydent Robert Biedroń zakomunikował światu, że wieloletnie zaniedbania inwestycyjne w tej dziedzinie doprowadziły do dekapitalizacji sprzętu. Ani słowem nie wspomniał, biedaczek, o swoich poczynaniach reorganizacyjnych, a przy okazji zapomniał, że on też już kilka lat w tym ratuszu urzęduje.

Tak długo, jak nie będzie nowych serwerów, najlepsi nawet ludzie nie utrzymają sprzętu technicznego, który nawala – mówił prezydent. – Tak więc nie jest to kwestia ludzi, tylko serwerów, które nie zapewniają mocy, aby gromadzić wszystkie informacje.

Do tej pory ratuszowa administracja, ustami sekretarz Iwony Wójcik, utrzymywała, że niedowład informatyczny w urzędzie w żadnym stopniu nie dotyka interesantów ani mieszkańców miasta. Ale i na to przyszła kolej, a zjawisko dotknęło bezpośrednio transparentności podejmowania decyzji!

Wcześniej bywało, że podczas internetowej transmisji sesji radnych miejskich zapadała grobowa cisza, niknął obraz, albo część wypowiedzi była słyszalna, a część nie. Teraz nastąpiła całkowita klapa. Według internetowego przekazu we wrześniowej sesji wzięły udział milczące i majaczące mgliście postacie. Widać – pójdę tokiem rozumowania ratuszowego włodarza – komputery uznały, że nie są to ważne sprawy, a ludzie w nich uczestniczący mają mało do powiedzenia. Na dodatek są jacyś tacy niewyraźni, więc kogo to interesuje? Przy tym nawet najlepszy pracownik nie ustawi ostrości i nie sprawdzi czy transmitowany jest dźwięk, bo nie tylko on jest po reorganizacji. Sprzęt komputerowy też! Sam się zreorganizował.

Ryszard Hetnarowicz

Skomentuj