LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Skradziona tożsamość

1

Każdy może stać się ofiarą kradzieży danych osobowych. Boleśnie o konsekwencjach tego przestępstwa przekonał się słupszczanin, na którego nazwisko wyłudzono 4 tys. złotych kredytu, choć ten nie ubiegał się o takie pożyczki w bankach.

Przypadek sprawił, że pod koniec maja Michał Nagi ze Słupska sprawdził swoją historię kredytową w Biurze Informacji Kredytowej. Ku jego zdziwieniu i zaskoczeniu okazało się, że posiada do spłaty prawie 4 tys. zł zaciągniętych w firmach oferujących ekspresowe pożyczki od ręki. Szybkie śledztwo przeprowadzone przez słupszczanina pokazało, że ktoś skorzystał z jego danych osobowych i pobrał w trzech parabankach kredyty, które teraz on musi spłacić. Oczywiście z odsetkami.

Jeden kredyt został wzięty 18 października zeszłego roku, drugi kredyt 24 kwietnia tego roku na kwotę 400 zł, a trzeci 27 kwietnia – wymienia Michał Nagi. – Z tego, co się orientuję użyto fałszywego adresu i fałszywych danych osobowych. Zgadza się tylko mój numer PESEL i numer dowodu osobistego. Z tym, że dowód, który został użyty w tych firmach parabankowych do zaciągnięcia kredytów od ubiegłego roku, od października lub listopada, jest w urzędzie miasta w Słupsku. Seria i numer tego dowodu będącego w urzędzie się zgadza. Nie wiem, jak to się stało, że dowód unieważniony był używany 24 i 27 kwietnia do wzięcia pożyczek.

Od 4 listopada 2016 słupszczanin posługuje się nowym dowodem osobistym. Co ciekawsze, adres widniejący w umowach o pożyczki faktycznie nie istnieje. Poszkodowany zapewnia, że nigdy nie nawiązywał jakichkolwiek kontaktów z tymi firmami, a tym bardziej nie starał się u nich o przyznanie kredytu. Pan Michał trudną sytuację próbował wyjaśnić u źródła, czyli pożyczkodawców. Na jego pisma odpowiedziały tylko, że w takich przypadkach sprawę należy zgłosić do organów ścigania.

Policja prowadzi dochodzenie w tej sprawie. Postępowanie zostało wszczęte i akta zostały przesłane do prokuratury. Będę jeszcze dosłuchiwany – mówi M. Nagi.

Podczas zbierania przez słupszczanina materiałów niezbędnych do prowadzenia prywatnego śledztwa na jaw wyszło, iż w jednym przypadku parabank nie posiada umowy na podstawie której udzielono feralnych kredytów. Firmy, które udzieliły pożyczek oszustowi podającemu się za Michała Nagiego swoje oddziału posiadają w Warszawie i Wrocławiu oraz na Malcie. Mężczyzna boi się dalszych konsekwencji zaciągniętych na jego konto zobowiązań. Martwi się, że zapuka do niego komornik. Nie wie też, ile takich firm może się jeszcze pojawić. – W chwili obecnej wiem o trzech firmach, parabankach, które wymagają spłacenia tych pożyczek – dodaje słupszczanin.

Policja radzi, aby w takich sytuacjach nie spłacać zaciągniętych przez oszusta kredytów i poczekać do wyjaśnienia sprawy przez organy ścigania. Sebastian Cistowski z Komendy Miejskiej Policji w Słupsku potwierdza, że wydział do spraw walki z przestępczością gospodarczą i korupcja, po zawiadomieniu z dnia 24 maja, prowadzi postępowanie w sprawie o oszustwo. Ustalono na razie, że dane zgłaszającego zostały wykorzystane do zaciągnięcia kredytu. Jednocześnie policjant apeluje o rozwagę przy udzielaniu informacji o swoich danych, a szczególnie gdy chodzi o numery dowodu osobistego, PESEL i miejsce zamieszkania.

Słupszczanin obawia się, że to może nie być koniec jego kłopotów. Regularnie dowiaduje się w Biurze Informacji Kredytowej, czy na jego koncie nie pojawiły się nowe zobowiązania finansowe. Przykład mężczyzny ze Słupka pokazuje, że nikt nie może czuć się bezpieczny i każdy może stać się ofiarą kradzieży danych osobowych. (opr. rkh)

Dyskusja1 komentarz

  1. To jest skandal , że ktoś kto udziela kredytu nie dokonuje rzetelnego sprawdzenia danych pobierającego
    / czyt. wyłudzającego / pożyczkę .

    W takim przypadku to udzielający kredyt powinien PONOSIĆ PEŁNE RYZYKO , a nie przypadkowa osoba. Śledztwo powinno być prowadzone z urzędu.

Skomentuj