LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

W centrum Słupska straszy

0

W centrum Słupska straszy. Konkretnie: budynek przy ul. Kołłątaja 15b, czyli dawny wytworny Bahnhofs Hotel, a po wojnie hotel pracowniczy Polskich Kolei Państwowych. Jego wygląd wystawia złe świadectwo gospodarzom miasta.

Były Bahnhofs Hotel, czyli dworcowy, a po wojnie hotel pracowniczy PKP przy ulicy Kołłątaja dawno już przestał pełnić swoje gościnne funkcje. Obecnie gra rolę straszaka wizerunkowego miasta, gdyż to właśnie wprost na niego wychodzą podróżni z dworca PKP. A i dworzec PKS jest niedaleko. Wiadomo już, że obiekt przestał być własnością kolei. Według informacji, jakie udało nam się uzyskać w ratuszu, obecnie wspólnie władają nim skarb państwa oraz prywatny właściciel. Nie udało nam się jednak dowiedzieć, czy skarb państwa reprezentuje w tym wypadku starostwo grodzkie, czyli prezydent miasta, starostwo ziemskie czy może urząd marszałkowski. Nie zmienia to postaci rzeczy, że budynek znajduje się w obszarze miasta, zatem ratusz jako gospodarz terenu winien wystąpić do zarządcy obiektu z wnioskiem o doprowadzenie go do estetycznego wyglądu.

Prawo przewiduje taką sytuację, gdy właściciel lub właściciele posesji uchylają się od tego obowiązku. Jest nią wykonawstwo zastępcze. To narzędzie prawne, za pomocą którego można nakłonić posiadacza budynku do zadbania o jego wygląd. Miasto przyjmuje na siebie rolę zleceniodawcy remontu, a kosztami – znacznie wyższymi niż normalne – obciąża właściciela. Taki manewr zastosowano w samorządowej kadencji 2002-2006 w wypadku dawnego przedszkola kolejowego, położonego dokładnie naprzeciwko byłego hotelu, o którym mowa. Wówczas właściciel sam podjął się remontu. A co o wyglądzie tego budynku mówią przyjezdni oraz słupszczanie?

Turyści z Podkarpacia nie kryją, że obiekt szpeci miasto, a widok, jaki zastają wysiadający z pociągu, jest porażający. Z kolei Stanisław Rożek, mieszkaniec Słupska, opowiedział o sytuacji, w której wraz z małżonką o mało nie zostaliby poszkodowani, cudem unikając uderzenia kawałków tynku, który odpadł z wyższych kondygnacji tego budynku. „Tragiczny”, „trzeba zadbać o niego”, „straszak” – to najczęstsze reakcje.

Żądają od najemców na dole czystości, wymalowania, a u góry co? Za mocny człowiek tam siedzi? Nie poradził na to Kobyliński, ten człowieczek drugi też nie daje rady, o co tu chodzi, sam nie wiem – mówi pan Roman, słupski taksówkarz.

Przeciwstawnych opinii w tej sprawie nie było. Tymczasem Karolina Chalecka z wydziału dialogu i komunikacji społecznej słupskiego ratusza twierdzi, że to nie jest sprawa magistratu, ponieważ obiekt nie należy do miasta.

(opr. jwb)

Skomentuj