LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Słupsk turystyczny

0

Słupską wieżę ratuszową odwiedziło od początku roku ponad dwanaście tysięcy osób, w tym około ośmiu i pół tysiąca mieszkańców naszego miasta. Pracownice Centrum Informacji Turystycznej rozpoznają w przyjazdach gości cechy turystyki sentymentalnej, wiążącej się z odwiedzinami przedwojennych mieszkańców Słupska lub ich potomków.

Przyjęło się zdanie, że taką turystykę uprawiają głównie nasi sąsiedzi zza Odry, ale nie do końca jest to prawda. Miasto jeszcze kilkanaście lat temu liczyło sobie ponad sto tysięcy obywateli, z których zostało niewiele ponad osiemdziesiąt tysięcy. Z tych, których ubyło, wielu wyleciało nie tylko poza miasto, ale i poza granice Polski. Część z nich nie zamierza wracać do kraju, w którym brak stabilizacji prawnej i gospodarczej jest stanem permanentnym, a nie chwilowym. Tym niemniej czują sentyment do miasta swojej młodości i chętnie je odwiedzają…

Centralnym punktem wizyt turystycznych jest oczywiście plac Zwycięstwa, gdyż tutaj znajduje się ratusz, od którego przeważnie zaczyna się zwiedzanie. Tutaj też zatrzymują się turyści z Polski, których znad morza przegania nieplażowa pogoda. Można powiedzieć, że deszcz i wiatr sprzyjają promocji Słupska.

W porównaniu do ubiegłego roku zauważamy wzrost liczby turystów odwiedzających nasze miasto – mówi Monika Gębczyńska z Centrum Informacji Turystycznej w Słupsku. – Teraz ruch turystyczny jest już mocno odczuwalny, nie narzekamy na brak pracy, co zresztą widać – drzwi do naszej placówki prawie się nie zamykają.

Bez wątpienia ratusz jest silnym magnesem, który przyciąga turystów. Gorzej już z pobliskimi ulicami i Starym Rynkiem. Tętniąca niegdyś życiem ulica Wojska Polskiego teraz – zamiast licznych knajpek i kafejek – przybrała barwy korporacyjne, przede wszystkim bankowe i parabankowe. U jej wlotu pod starym kasztanem od lat funkcjonuje pizzera, podobnie jak pośrodku ulicy Wileńskiej, która krzyżuje się z aleją, jak i na końcu zrewitalizowanego deptaka w podwórzu. Są też dwie cukiernie położone blisko siebie. Trochę mało jak na reprezentacyjną ulicę miasta tej wielkości co Słupsk.

Nieco lepiej jest na ulicy Nowobramskiej, gdzie w miejscu dawnych delikatesów powstał cały ciąg gastronomiczno-cukierniczo-wegański. Nie wszystko udaje się utrzymać, ale większość radzi sobie dobrze, tym bardziej że na tej ulicy dość często mają miejsce happeningi i inne wydarzenia artystyczne.

Znacznie gorzej jest na Starym Rynku, przytłoczonym bryłą dyskontu spożywczego. W tym miejscu życia nie ma, a przecież wiadomo, że w centrum miast klimat kanikuły tworzą liczne ogródki gastronomiczne. Na Starym Rynku nie przewidziano w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego miejsca dla takich punktów. Mimo upływu lat, po likwidacji tzw. grzybka, ten problem ciągle pozostaje nierozwiązany. Stary Rynek czekają teraz badania archeologiczne i modernizacja. Może w tym czasie uda się uwzględnić to, że ludzie lubią sobie latem posiedzieć na powietrzu przy lodach, kawie czy chłodnych napojach w samym środku miasta…

(opr. jwb)

 

Skomentuj