LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Morderczy Mud Max

0

Mud Max, to 14 kilometrowy ekstremalny bieg z ponad pięćdziesięcioma przeszkodami, który rozpoczął się w Dolinie Charlotty, a zakończył na usteckiej plaży. Z grona ponad 400 śmiałków najszybszy był Mateusz Krawiecki z Lubawy, a wśród kobiet Izabela Frontczak ze Szczecinka.

Dużo błota i stromych wzniesień, bieg z oponą, pokonanie pola zawieszonych drucików czy ściany o wysokości 2,5 metra to zaledwie 5 z ponad 50 przeszkód, z którymi musieli się zmierzyć uczestnicy drugiej edycji Mud Maksa. Odbyła się ona na trasie wiodącej z Doliny Charlotty do Ustki. Grzegorz Zabieglik, organizator biegu Mud Max zauważył, że jest to bieg nie tyle dla twardzieli, co dla osób lubiący7ch mierzyć się ze swoimi słabościami, przełamywać je. Na trasie zostało zbudowanych 35 przeszkód, a pozostałe 25 było dziełem natury. Niespodzianką była zapałka wręczana uczestnikom na starcie z zapowiedzią, że na pewnym etapie biegu trzeba będzie ją zapalić.

Łącznie do biegu w kategorii elita i open zgłosiło się 481 śmiałków z całej Polski, jednak wystartowało tylko 404. W tym ekstremalnym biegu uczestniczyła również grupa Amerykanów z bazy antyrakietowej w Redzikowie. Biegła także Aleksandra Hanula z Darłowa, która – jak zaznaczyła – informację o biegu znalazła w internecie i do udziału w nim namówiła ojca, rodzeństwo i krewnych. Przed biegiem liczyła się z trudnościami, ale najważniejsza była dobra zabawa i zmierzenie się ze sobą.

Jako pierwsza na trasę ruszyła grupa z kategorii elita. Za nią – w grupach stuosobowych i odstępach 30-minutowych – startowali biegacze zgłoszeni w kategorii open. Bieg rozpoczął się od strefy zadymionej. Tuż po nie organizatorzy przygotowali przeprawę przez błotną ścianę i przebiegnięcie dłuższego dystansu z kilkukilogramową oponą pod pachą. Ci, którzy na pierwszych kilometrach pokonali te przeszkody, na kolejnych musieli stawić czoła jeszcze trudniejszym. Próby mogli podejmować samodzielnie lub czekać na pomoc drugiego zawodnika, jak to miało miejsce przy przeszkodzie ustawionej na 5 kilometrze. Aleksandra i Joanna z Ustki oraz Ewelina z Koszalina zapewniały, że dobre towarzystwo przy takim wysiłku jest najważniejsze.

Na jednej z przeszkód, przy przeciąganiu dużej opony, dostrzegliśmy słupszczankę, Kamilę Augustyn – byłą badmintonistkę, wielokrotną medalistkę mistrzostw Polski i Europy a także olimpijkę z Londynu. Okazało się, ekstremalne biegi z przeszkodami są teraz nowym wyzwaniem pani Kamili.

Organizatorzy Mud Maksa nie mieli żadnej litości dla uczestników. Przykładem tego mógł być ostatni odcinek wyznaczony na usteckiej plaży. Najbardziej błotnisty bieg w Polsce, a zarazem morderczy dystans 14 kilometrów najszybciej pokonał Mateusz Krawiecki reprezentujący klub Husaria Race Team Lubawa. Jego czas to 1:53:49,45. na mecie nie krył satysfakcji i podkreślił, że jego drużyna jest mistrzem Polski w biegach z przeszkodami i jedną z najlepszych w Europie. On sam uczestniczył już w 22 takich biegach. Wiedział, czego się spodziewać. Przyznał, że ostatnia przeszkoda, zlokalizowana na plaży, była prawdziwą wisienka na torcie. Jeden błąd mógł zweryfikować cały wysiłek, bo doliczane za niego były 2 minuty karne. Mateusz Krawiecki znalazł też sposób, aby uchronić zapałkę przed zamoczeniem i kiedy trzeba było, mógł ją zapalić.

Jako drugi linię mety z czasem 1:55:10,50 minął Zbigniew Kaszewski (Tolex Borzytuchom Bytów), a miejsce trzecie zajął Łukasz Kreft (Runeda Reda) z czasem 1:55:20. W pierwszej dwudziestce na miejscu 18 uplasował się słupszczanin Krzysztof Wilmont (2:14:20,00). Kamila Augustyn ten morderczy bieg ukończyła w czasie 2:50:26,35 co dało jej 79. miejsce w klasyfikacji generalnej. Na miejscu 199 przybiegł pierwszy z zawodników reprezentujących redzikowską bazę antyrakietową, amerykański marynarz Garret Drewry.

Na miejscu 32 z czasem 2: 25: 29, 90 linię mety minął absolutny debiutant Tomasz Gaweł z Gąbina koło Ustki. Przyznał, że do udziału w biegu skłoniła go chęć sprawdzenia się w takich ekstremalnych warunkach. Udało się i na mecie mógł być z siebie dumny.

Najszybszą zawodniczką, która pokonała wielu mężczyzn i zameldowała się na mecie jako 47 z czasem 2: 33: 59, 55, była Izabela Frątczak ze Szczecinka. Jak mówili uczestnicy trudno było opisać słowami tę mordęgę. Po prostu trzeba to przeżyć i dotrwać do samej mety. Tego ekstremalnego biegu nie ukończył tylko jeden zgłoszony uczestnik. (opr. rkh)

Skomentuj