LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Dar serca

1

Około 20 obrazów olejnych o różnej tematyce przekazali podopiecznym nowo wyremontowanego Ośrodka Wsparcia im. św. Brata Alberta przy ulicy Krzywoustego artyści amatorzy skupieni w Stowarzyszeniu Obszaru Wrażliwości Artystycznej oraz w Klubie Plastyka Amatora im. Stefana Morawskiego w Słupsku.

Ośrodek Wsparcia im. św. Brata Alberta funkcjonuje w nowym miejscu od lutego 2017 roku. Ciągle jeszcze jest w fazie organizacji, ale pieniędzy z dotacji wystarcza tylko na podstawowe artykuły i media oraz leki dla podopiecznych. Jego ściany świecą białą pustką, co nie tworzy domowej atmosfery, na jakiej zależy jego mieszkańcom. Słupszczanie często przywożą tutaj niepotrzebną im odzież. Ale – jak mówi znane porzekadło – nie samym chlebem człowiek żyje.

Nasi mieszkańcy lubią, jeśli coś jest bardziej domowe, wtedy lepiej się czują – mówi Joanna Chudzińska, prezes Towarzystwa Pomocy im. Brata Alberta w Słupsku. – Jest nam niezmiernie miło, że aż tyle dostaniemy. Myślę, że będziemy dalej prosić, bo nasz ośrodek jest dość spory, mamy dużo pomieszczeń, które wykańczamy i wkrótce będziemy zagospodarowywać.

Miejsca na wszelkiego rodzaju dzieła, w tym również na fotografie, na pewno nie zabraknie. Swoje obrazy tym razem przekazali: Tomasz Groński, Wanda Botter, Anna Krawczuk, Renata Sulik, Barbara Puzio, Ewa Dłużewska, Halina Janiszewska oraz Grażyna Galant.

Plastycy zapowiadają, że nie jest to ich ostatnia akcja i apelują do innych twórców o udostępnianie swoich dzieł podopiecznym ośrodka. Ich zdaniem, to tacy sami ludzie jak wszyscy inni, tylko inaczej życie im się ułożyło. Nie oznacza to jednak, że nie mają swoich potrzeb estetycznych i duchowych. W ośrodku dużo jest ścian do zapełnienia.

Ale to nie koniec problemów. Jak się dowiadujemy, iskrzy pomiędzy Urzędem Miejskim w Słupsku i Miejskim Ośrodkiem Pomocy Rodzinie a Ośrodkiem Wsparcia. Do tej sprawy wrócimy w najbliższym czasie.

(opr. jwb)

Dyskusja1 komentarz

  1. Z tego co wiem jeżeli chodzi o leki to są one wykupywane z pieniędzy podopiecznych, które dostaja z mopr, a w przypadku gdy taki podopieczny nie ma jeszcze zasiłku leki wykupuje rodzina. Co najmniej dziwne jest twierdzenie ze pieniądze na leki ida z dotacji. Mediom proponuje zainteresować sie sprawa zakazu odwiedzin osób przebywających w osrodku oraz kontaktowania sie z nimi wydanym przez panią Kątnik przez członków rodziny oraz zakazu opuszczania ośrodka. To więzienie nie jest, a ośrodek wsparcia jak sama nazwa wskazuje. Wszystko jedynie pięknie jest pokazywane ale prawda zawsze sie obroni 😉

Skomentuj