LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Mniej dla nieobecnego

0

Podczas konferencji prasowej w biurze posłanki PiS Jolanty Szczypińskiej poruszony został problem licznych nieobecności w ratuszu prezydenta Słupska Roberta Biedronia. Ma to skutkować wnioskiem radnych o obniżenie włodarzowi miasta miesięcznego wynagrodzenia.

Częste nieobecności Roberta Biedronia zmęczyły już radnych. Klub Prawa i Sprawiedliwości właśnie przygotował projekt uchwały symbolicznie obniżającej pensję prezydentowi. Jak sami rajcy mówią, nie chcą się na nikim mścić, tylko zmotywować sternika Słupska do cięższej pracy na rzecz miasta.

Radny Tadeusz Bobrowski odczytał projekt uchwały, który zakłada obniżenie wynagrodzenia zasadniczego prezydenta z 6 tysięcy złotych brutto do 5,8 tysiąca złotych brutto. Pozostałe składniki wynagrodzenia maja pozostać bez zmian. W uzasadnieniu radny przywołał stanowisko Rady Miejskiej w Słupsku, w którym 27 listopada 2015 roku wyrażona została dezaprobata radnych dla wyjazdów prywatnych prezydenta z jednoczesnym przydawaniem im charakteru służbowego. Ponieważ postawa prezydenta od tamtego czasu nie uległa zmianie, a do tego doszło nieuczestniczenie w pracach komisji Rady Miejskiej w Słupsku, przygotowano ten projekt uchwały.

Samorządowcy są zdania, że tylko silny przekaz może zmusić prezydenta do opamiętania się i zmiany zachowania. Głosowanie nad uchwałą na najbliższej sesji Rady Miejskiej pokaże także, jak rajcy oceniają 2,5 roku urzędowania Roberta Biedronia.

Sytuacja wygląda tak, że Robert Biedroń pojawił się nagle w Słupsku – mówił radny Robert Kujawski. Niektórzy twierdzą nawet, że nie do końca chciał wygrać te wybory, bo miał inne plany polityczne. Sądzę, że prędzej czy później Robert Biedroń ze Słupska wyjedzie. Oczekiwałbym od niego, że pozostawi Słupsk w jak najlepszej sytuacji. Ostatnie dwa i pół roku pokazało, że tak dobrze nie jest i raczej prezydent nie ma jakiegoś spójnego planu, wizji i chęci do pracy na rzecz Słupska, by Słupsk był naprawdę dobrze rozwijającym się miastem.

Swoje zdanie na ten temat wypowiedziała również posłanka Jolanta Szczypińska. Wydaje jej się, że prezydent Biedroń Słupska nie potrzebuje i nie odnajduje się jako prezydent miasta. Minęło wiele czasu od dni, w których deklarował swoje wsparcie i ciężką pracę dla miasta. – Dziś już wiemy, jak to wygląda i wiemy też, jakie są cele pana Roberta Biedronia. Na pewno nie są to cele mieszkańców Słupska i nie jest nim rozwój Słupska – stwierdziła posłanka.

Dziś prezydenta również nie było w Słupsku, ponieważ wybrał się z wizytą do Norwegii. Ta potrwa aż do piątku. Karolina Chalecka, urzędniczka z ratusza tłumaczyła, że jest uczestnikiem jubileuszu miasta partnerskiego. Został na te obchody zaproszony. Uważa, że nie wypadało nie pojechać do Norwegii. Urzędniczka dodała, że właściwie powinna się odnieść do każdego wyjazdu prezydenta. Są to eskapady zarówno krajowe jak i zagraniczne, spotkania z samorządowcami i uczestnictwa w konferencjach międzynarodowych.

Prezydent Biedroń jest jednym z prezydentów w Polsce, który zarabia najmniej – zaznaczyła K. Chalecka. – Jest to ponad 11 tysięcy złotych. To jest mniej niż okoliczni wójtowie i burmistrzowie. Chciałam podkreślić, że prezydent gdy jest w delegacji, tak naprawdę reprezentuje miasto. Spotyka się z samorządowcami, inwestorami i biznesmenami dla dobra miasta.

Robert Biedroń od momentu, w którym zasiadł w fotelu prezydenta Słupska odbył 70 podróży, co przełożyło się na ponad 250 dni nieobecności w pracy.

Skomentuj