LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Gryf traci punkty

0

Po dobrych meczach ligowych oraz meczu w Pucharze Polski z III-ligową Pogonią Lębork piłkarze Gryfa Słupsk przegrali w 25 kolejce spotkań z beniaminkiem IV ligi, zespołem Grom Nowy Staw 0:2.

Takiego rozstrzygnięcia meczu ligowego z drużyną Grom Nowy Staw nie spodziewali się najwierniejsi kibice Gryfa, którzy przyszli na stadion przy ulicy Zielonej w Słupsku. Po tym jak słupszczanie wyeliminowali III-ligowa Pogoń Lębork z Pucharu Polski wygrywając 5:2, przyszło im przełknąć gorycz porażki 0:2 z ligowym beniaminkiem. Już od pierwszych minut spotkania widać było,że drużyna gości przyjechała po komplet punktów. Jej motorem napędowym był Robert Wesołowski mający za sobą grę w II lidze (Wigry Suwałki i Sokół Sokółka). Ten piłkarz był dosłownie wszędzie – w obronie, w pomocy i w ataku. W 35 minucie, po otrzymaniu z prawej strony piłki od Tomasza Grabowskiego, nie dał się dogonić Jarosławowi Felisiakowi. Będąc sam na sam z Michałem Kędzią nie dał mu szans na obronę i skierował piłkę do bramki tuż przy słupku. Gryf nie miał dobrego dnia. Jego akcje nie przypominały zespołu, który stawiał czoło Pogoni Lębork. Drużyna gości była częściej w posiadaniu piłki i stwarzała sobie okazje do zdobycia kolejnego gola. Dzięki dobrej obronie słupszczan pierwsza połowa zakończyła się tylko jednobramkowym prowadzeniem zespołu Grom.

Po przerwie i kilku zmianach w zespole słupskim gra niewiele się zmieniła. Swoich umiejętności strzeleckich próbował Karol Świdziński ale jego strzał wysoko poleciał nad poprzeczką. Bardzo widoczny był brak w tym spotkaniu najlepszego strzelca Damiana Tofila. Natomiast para zawodników gości, która przyczyniła się do zdobycia pierwszego gola, w 70 minucie wyprowadziła kolejną kontrę. Tym razem Wesołowski po akcji oskrzydlającej podał piłkę na piąty metr do wybiegającego Tomasza Grabowskiego, a ten kopnął do pustej bramki i było 2:0 dla Gromu. Po utracie drugiej bramki w drużynie słupskiej nie było widać większej mobilizacji i dążenia do zmiany rezultatu.

Zwycięstwo beniaminka było zasłużone pod każdym względem. Była to jego piętnasta wygrana w IV lidze i czwarta pozycja w tabeli nie jest dziełem przypadku. Po tak bardzo słabym meczu trener Grzegorz Bednarczyk nie miał wesołej miny. O ile w pierwszej połowie słupszczanie prezentowali się jeszcze nieźle, o tyle w drugiej połowie jakby opadli z sił. Poza tym goście skutecznie paraliżowali akcję miejscowych, nie stroniąc od fauli. Chociaż trener uczulał zawodników na kontry przeciwnika, w najważniejszych momentach nie potrafili oni w porę im zapobiec.

Od 30 kwietnia piłkarze Gryfa Słupsk mieli niewiele dni wolnych. Już 3 maja rozgrywana była 26 kolejka IV ligi Pomorze. Trójkolorowi podejmowani byli w Starogardzie Gdańskim przez drużynę KP Starogard Gdański. Słupszczanie zrehabilitowali się za ostatnią porażkę u siebie i tym razem pokonali zespół Starogardu 2:0, a strzelcem drugiej bramki był nieobecny w poprzednim meczu Damian Tofil. Już w sobotę (6 maja) na Zielonej Gryf podejmować będzie o godzinie 16 Stolem Gniewino.

Skomentuj