LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Z patykiem na… historię

0

Opadł już kurz bitewny po słupskiej rekonstrukcji wydarzeń powstania warszawskiego. Osie czasu społecznościowych portali zdążyły pokryć już patyną selfie i fotki z „powstańcami”, „hitlerowcami”, na tle barykady, budki strażniczej czy flagi z hakenkreuzem. Nie znikły jedynie znaki zapytania co do sensu tej ulicznej wojenki. Bo jak inaczej nazwać bezrefleksyjną atrakcję i rozrywkę budowaną na kanwie wydarzeń dotyczących tragedii milionów ludzi?

Pomysłodawcy i organizatorzy tej „historycznej” rekonstrukcji do żywego przypomnieli mi dziecięce zabawy „w strzelanego” czy „wojnę”. Za karabiny i pistolety służyły patyki, za pole bitwy podwórkowe zakamarki, a głowy zdobiły papierowe hełmy. Nie zapomnę bury, którą dostaliśmy od jednego z sąsiadów za malowanie na nich swastyki. I nie pomogło tłumaczenie, że przecież widzieliśmy te znaki w kinie, a my tylko się bawimy. Teraz nikt się nie oburza, że te same znaki pojawiają się w przestrzeni publicznej, a w innym miejscu można wysłuchać archiwalnych przemówień Hitlera. To przecież tylko… zabawa! I historyczna atrakcja! A przecież tak różne to przestrzenie – publiczna i teatralna. I tak różne rządzą nimi prawa. I choćby z tego powodu trudno dopatrywać się teatru w naśladowaniach zdarzeń z historii. Dobrze, że na razie nikt nie funduje nam rekonstrukcji zakończenia powstania i obracania stolicy w morze gruzu…

Jeśli tak ma wyglądać hołd oddawany powstańcom i bohaterskim warszawianom 1944 roku, to ja wypisuję się z tak organizowanej mi pamięci. Pozostanę przy chwilowym zatrzymaniu biegu życia i zdjęciu z głowy kapelusza każdego 1 sierpnia o godzinie „W”. A tym bardziej każdego 2 października, gdy ucichł huk wystrzałów, a rozpoczął się bezprecedensowy exodus mieszkańców stolicy. Dla wielu była to droga bez powrotu.

Ryszard Hetnarowicz

Skomentuj