LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Wiatr i piasek

0

Władze słupskiego ratusza muszą chyba odczuwać lekki niepokój. Fala zainteresowania ogólnopolskich mediów postacią Roberta Biedronia zaczyna coraz wyraźniej opadać, a prezydenckie niezadowolenie nie najlepiej wróży mieszkańcom i samemu miastu. Tym bardziej, że po entuzjazmie pojawiły się nieoczekiwanie głosy krytyczne. Trzeba było więc jak najszybciej wywołać jakiś wiatr, który tę falę jeszcze raz podniesie. Przy okazji, jeśli ma dmuchnąć, to tak, żeby nie tylko czapki z głów pospadały, ale i ludziom… piaskiem oczy zasypało.

No i dmuchnęło! Idea wprowadzenia parytetu płci w nazewnictwie ulic i innych miejsc publicznych zaskoczyła wszystkich. Słupsk będzie pierwszym takim miastem w Polsce! Na dodatek – co już zapowiada Beata Maciejewska – podpisze Europejską kartę równości kobiet i mężczyzn w życiu lokalnym. W tym kontekście dodatkowy, parytetowy punkcik przyniesie mu sławę w całej Europie. Nie wymyślili tego przecież włodarze Paryża, Londynu, a nawet Moskwy, a prezydent Biedroń i jego doradcy wymyślili! I jeśli chcieli podtrzymać falę zainteresowania medialnego, to udało im się wywołać… tsunami śmiechu. Oczy złośliwych internautów już dostrzegły sąsiadujące ulice Wiśniową i Wiśniak czy Żytnią i Krupnik, a obok placu Barowego skwer Restauracyjny.

Ratuszowa ekipa Biedronia osiągnęła jednak sukces. Chociaż na chwilę odwróciła uwagę od swoich dyletanckich poczynań w sferze kultury i jedynej recepty na wszelkie dolegliwości miasta, czyli ostrych cięć budżetowych. Ludzie zajęli się odpiaszczaniem oczu po parytetowej burzy śmiechu i na pewno trochę czasu im to zajmie. Przy okazji zapomną o pojedynczych głosach, przestrzegających przed nadmiernymi cięciami i likwidatorskimi zapędami w imię oszczędności. Może później, stojąc już przed faktami, uznają je za rozwiązanie jedyne z możliwych, a ich autorów za swoich zbawców?

Zapewne niektórzy z ekipy Biedronia liczą też na to, że nikt sobie nie przypomni, że trzy lata temu z mandatem radnego broniło się odrębności takich placówek jak Młodzieżowe Centrum Kultury i Słupskie Ośrodek Kultury. Protestowało się przeciwko ich połączeniu. Mniej więcej w tym samym czasie ostro krytykowało się także prezydencką decyzję o likwidacji Szkoły Podstawowej nr 7. Wystarczyło tylko zmienić miejsce, by przydatne okazało się… sypanie piasku w oczy. Przynajmniej tym z mamucią pamięcią.

Fala medialna znów się podniosła, ale chyba nikt nie spodziewał się, że obok akwaparku – słupskiego symbolu głupoty inwestycyjnej, wypłynie na niej parytet płciowy w nazewnictwie ulic – symbol słupskiej głupoty ideowej. Za to jakże szczytnej, bo europejskiej. Ponad 50 lat temu Stanisław Jerzy Lec donosił o zniesieniu monopolu na głupotę i upaństwowieniu jej. Nie przewidział jednak, że zawłaszczanie pójdzie dalej i głupota zostanie zeuropeizowana.

Ryszard Hetnarowicz

Skomentuj