LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Teatralny nowotwór

0

Bardzo duży niepokój słupszczan wzbudziła informacja o zamiarze ratuszowej ekipy Biedronia połączenia Państwowego Teatru Lalki „Tęcza” z Nowym Teatrem. I aby dodać temu wszystkiemu pikanterii, coraz głośniej jest już o włączeniu w ten nowotwór Ośrodka Teatralnego Rondo, a tym samym wyjęciu go ze struktur Słupskiego Ośrodka Kultury. Po raz kolejny nad tym zamiarem powiewa transparent o koniecznych oszczędnościach. Tymczasem cel jest raczej inny – zapewnić dyrektorskie stanowisko pewnemu znanemu krytykowi kulinarnemu, a przy okazji byłemu dyrektorowi Teatru „Wybrzeże” w Gdańsku.

Prawdopodobny scenariusz teatralnych rewolucji jest w Słupsku łatwy do nakreślenia. Prawo nakazuje przeprowadzenie konkursu na stanowisko dyrektora teatru, więc najlepiej połączyć istniejące placówki w nowy twór, który może mieć bardzo pojemną strukturę. Tym samym otworzy się przed prezydentem miasta możliwość mianowania na stanowisko dyrektora dowolnego kandydata. Takim, o którym w środowisku kultury już głośno, jest Maciej Nowak. Nie mógłby on jednak wystartować w konkursie, ponieważ nie ma wymaganego wykształcenia, ale objąć nowotwór? Któż mu zabroni, jeśli ma przemożną na to ochotę i przychylność władz?

Cóż, ratuszowa ekipa nie może inaczej postąpić, bo przecież w osobie jedynego słusznego kandydata zyskałaby dwa w jednym. Przecież to nie tylko doskonały antreprener teatralny, ale i człowiek o nietuzinkowym guście kulinarnym. Wspólnie z Magdą Gessler wypichcił taki bigos, że słupszczanie do dzisiaj go pamiętają. I będą nadal, bo – jak słychać – mieszanie bigosu nie ustało! Zanosi się też na otwarcie restauracji pod patronatem pierwszej kuchennej rewolucjonistki Rzeczypospolitej, w której – jak wieść niesie – cyklicznie nagrywane będą telewizyjne programy kulinarne. Cóż za splendor dla miasta i ileż zysków reklamowych! Szczególnie, gdy przed kamerami zasiądzie także Maciej Nowak.

Załóżmy, że powstanie na przykład Słupskie Centrum Kultury, z nazwy nie mające z teatrem nic wspólnego. Jednak jej semantyka jest tak pojemna, że w potencjalnym SCK mogą znaleźć się nie tylko teatry, ale też placówki upowszechniania kultury. Dyrektor takiego tworu będzie mógł dowolnie dzielić finanse między – na razie pozostańmy przy nich – teatry. Zgodnie ze swoim upodobaniem i poglądami ratusza. A jakie są te ostatnie, przekonał się zespół „Tęczy” podczas wizyty u nich Roberta Biedronia. Prezydent nie tylko – co podkreślają wszyscy uczestnicy spotkania – zachowywał się arogancko, ale swoim zachowaniem i wypowiedziami spowodował, że poczuli się głęboko urażeni. Już to wskazuje, że dzieci z naszego regionu mogą w przyszłości nie mieć swojej placówki teatralnej. Chyba, że prezydent Biedroń wprowadzi na najstarszą na Pomorzu Środkowym scenę zaproszone marionetki. I raczej na to się zanosi.

Ryszard Hetnarowicz

Skomentuj