LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Broszka do kożucha

0

Pejzaż centrum Słupska zmienić się ma nie do poznania. W jakim kierunku pójdą zmiany, zdecydują mieszkańcy. Przynajmniej tak zapowiada ekipa prezydenta Biedronia ogłaszając konkurs na przemodelowanie placu Zwycięstwa. Dlaczego akurat tego miejsca? Bo jest dużym nierentownym parkingiem! Na dodatek – jak można się domyślać – będącym jawnym zaprzeczeniem idei „stolicy zielonej energii”.

Rzucenie takiego hasła nic nie kosztuje. Pomysły także spłyną bezpłatnie. Ich realizacja będzie jednak musiała być mocno zakorzeniona w kasie miasta. Ale to melodia przyszłości. Teraźniejszością pozostaje status tego miejsca. Od blisko 150 lat jest ono reprezentacyjnym placem miasta. Okazyjnie wykorzystywanym w różnorodny sposób – od wieców i jarmarków, po występy estradowe. Najważniejsze jednak, że plac Zwycięstwa objęty jest archeologiczną ochroną konserwatorską. Bez zgody konserwatora nie można na nim prowadzić żadnych prac ingerujących w podłoże. Nie można prowadzić żadnych instalacji ani nawet nasadzeń zieleni.

Żeby było weselej, to warto przypomnieć prezydenckiej ekipie, że to miejsce ma swój plan zagospodarowania przestrzennego, uchwalony przez radnych. Stoi w nim jak byk, że plac ma charakter drogi publicznej. Wiedzą o tym wszyscy organizatorzy imprez sportowych i kulturalnych. Każdorazowo muszą występować o pozwolenie na wyłączenie placu z ruchu. Wiedzą organizatorzy, ale nie wiedzą nowi ratuszowi urzędnicy. I to już zakrawa na kpinę.

Zastanawiające jest, dlaczego reformatorskimi zakusami prezydenckiej ekipy dotknięty został właśnie plac Zwycięstwa… Po reakcji słupszczan można sądzić, że inne miejsce nie wzbudziłoby w nich aż takich emocji. A jak są emocje, to i nośność medialna będzie duża. A że to centralny plac miasta, więc i w całej Polsce echem odbije się slogan: „Prezydent Biedroń zmienia Słupsk!” Nie będą to zmiany tak trudne do pokazania, jak niepewny efekt innych reform. Wręcz przeciwnie! Bardzo widoczne, niemal natychmiastowe i bardzo medialne!

Przy okazji takiego konkursu mieszkańcy mają o czym dyskutować. Media również! A prezydencka ekipa odpowiedzialna za marketing może zacierać ręce. Temat zastępczy przyćmi podwyżkę czynszów, dyletanckie ingerowanie w jednostki podległe miastu czy nieudolną i prowadzoną przy niezgodzie związków zawodowych reorganizację ratuszowej administracji. Najważniejsze są nośne i widoczne – nawet z Warszawy – broszki. Nieważne, że przypięte do kożucha!

Ryszard Hetnarowicz

Skomentuj