LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Kochaj prezydenta swego!

0

Nie tak odległe to czasy, gdy prezydent Maciej Kobyliński szczegółowo informował media o każdym swoim kroku. W ratuszu i poza nim. Ba! Jego służby prasowe karcone były za to, że nie zapewniały tym krokom należytego nagłośnienia. Prezydent Robert Biedroń przebił go jednak jednym ruchem. Swoją aktywność przeniósł do mediów ogólnopolskich, a podległych urzędników nieśmiało zachęca do śledzenia swoich telewizyjnych wystąpień.

Do skrzynek poczty elektronicznej ratuszowych urzędników trafił zaskakujący swą treścią list. Jego autor, Igor Nizio pisze: „Dla zainteresowanych przesyłam harmonogram zaplanowanych wystąpień prezydenta Roberta Biedronia w mediach od 11.02 do 14.02”. I tu następuje wyliczanka, na ekranie którego nadawcy prezydent się pojawi i o której godzinie. Nie ma, o czym będzie mówił. Ale czy to ważne? Urzędnik ma – jak się możemy domyślać – spijać słowa z ust swego przełożonego i traktować je jak credo swoich dalszych działań. Przecież, co powiedziane, to… zrobione! Jeśli nie, to zawsze można pokryć to maską uśmiechu, przejęzyczenia czy przeprosin subtelnie sugerujących brak zrozumienia wypowiedzi ze strony odbiorcy.

A może jest to nieoczekiwany dowód na zasadność coraz głośniejszych utyskiwań urzędniczych, że prezydent bywa rzadko w ratuszu, w większości spraw decyzje za niego podejmują wiceprezydenci, a on sam zajmuje się lansowaniem swojej osoby? Ciekawie w tym kontekście wygląda informowanie niektórych lokalnych mediów, z jakim to dyplomatą lub politykiem prezydent Biedroń w Warszawie rozmawia. Jest nawet, o czym są te rozmowy. Ale, jak się rzekło wyżej, są to tylko rozmowy i zastanawiać musi, co jest pretekstem, a co celem tych wyjazdów do stolicy. Czy dominuje niemożność odmówienia sobie przyjemności celebryckiego bywania w studiach i na salonach, czy też rozmawianie o konkretach w zaciszu gabinetów? Trudno też, w świetle szumnie głoszonej idei oszczędności, nie zapytać, kto za te eskapady płaci.

Jedno jest pewne! Prezydent Biedroń nie pozwala swoim urzędnikom zapomnieć, że jest, jak wygląda i że bezustannie myśli o nich. A co myśli, dowiedzą się z programów telewizyjnych. W ten sam sposób słupszczanie doświadczą bliskości myśli włodarza swojego miasta. Może to jeszcze nie ten czas, ale warto przypomnieć Robertowi Biedroniowi, że sukces zawdzięcza niezgodzie słupszczan, między innymi, na nachalne lansowanie siebie przez byłego prezydenta. A za pointę tego felietonu niech posłużą słowa Norwida, które dobrze oddają zmiennego ducha mieszkańców tego miasta.

Bo ja z przeklętych jestem tego świata,

Ja bywam dumny i hardy,

A miłość moja, Bracie, dwuskrzydlata:

Od uwielbienia do wzgardy”.

Ryszard Hetnarowicz

Skomentuj