LOKALNY SERWIS INFORMACYJNY REGIONÓW SŁUPSKIEGO I LĘBORSKIEGO

Tydzień decyzji… odpowiedzialnych!

0

Powyborczy tydzień ma się ku końcowi. Nowy prezydent odebrał zaświadczenie o swoim wyborze, teraz tylko sobotnie ślubowanie i nadejdzie czas… odpowiadania za swoje czyny. A może i spełniania obietnic wyborczych? Jak na razie wokół tych spraw jest więcej szumu medialnego niż faktów. Nie oznacza to jednak, że inni nie podejmowali decyzji. Istotnych dla swoich wyborców i członków wyborczych komitetów.

Chyba najgłośniejszą z nich była rezygnacja z mandatu radnego niedawnego kandydata na prezydenta, Andrzeja Twardowskiego. Oficjalny powód? Wynik dogłębnej analizy sytuacji w klubie Energa Czarni, którego to niedoszły radny jest prezesem. Do tego czasu nie wiedział on, że jego klub nie dysponuje halą, która nie spełnia wymogów ustawy o organizacji imprez masowych. Gorzej! Że aby spełniała, potrzebna jest też ścisła współpraca z władzami miasta, a ta tworzyłaby sytuacje konfliktowe między prezesem Twardowskim a radnym Twardowskim. Mogłaby pod znakiem zapytania postawić kompetencje jednego i drugiego! Ubiegając się o mandat jako szef Słupskiego Porozumienia Obywatelskiego – jak należy przypuszczać – mało wiedział i o klubie, i o prawnych uwarunkowaniach funkcjonowania radnego. Szkoda, że za nic się ma wolę i zaufanie swoich wyborców. Trudno też sadzić, by ci zaufali tak „giętkiej” osobowości po raz wtóry.

Ciekawe, czy gdyby został „idealnym prezydentem na trudne czasy”, też by zrezygnował? Idąc tropem priorytetów ideowych Andrzeja Twardowskiego można domniemywać, że wtedy zrezygnowałby… z prezesury w klubie. Przecież prezydent może znacznie więcej niż pojedynczy – a nawet pomnożony przeze cztery – radny. A już na pewno mniej i bardziej oficjalnie wspomagać swój klub sportowy, jako wiodącą siłę promocyjną miasta. Szczególnie w… trudnych dla klubu czasach.

Były i decyzje jeszcze nie podjęte, a już szeroko komentowane. Nawet z perspektywy dużego miasta nad Odrą. Otóż podano w mediach, że wiceprezydentami najprawdopodobniej zostaną Krystyna Danilecka-Wojewódzka i Marek Biernacki. Zadziałało to jak płachta na byka na Stowarzyszenie Aktywne Pomorze. Odezwał się będący na kontraktowej delegacji we Wrocławiu jego guru Piotr Rachwalski. Nie zaprzestał obserwowania sytuacji w mieście nad Słupią i nie zrezygnował z wpływania na bieg wydarzeń, dramatycznie wzywając „Prezydencie, nie idźcie tą drogą!”. A co tak poruszyło działacza trzeciego sektora? Jak twierdzi w swoim apelu, powrót do starego układu w nowym wydaniu oraz zaniechanie zmian obiecanych przez prezydenta-elekta. Z tej perspektywy odezwa niczym z Piotra… Skargi. A z innej? Chyba nie osoba Biernackiego tak wstrząsnęła sumieniem działacza! Raczej nazwisko kandydatki na wiceprezydenta, z którą autor apelu długo biznesowo współpracował i obie strony nie przerwały tej współpracy bez ran.

Tak czy inaczej, powód do bicia na alarm jest! Nawet jeżeli decyzje zapadły wbrew woli większości lub… jednostek. Albo i jeszcze nie zapadły. Zawsze to wyraz odpowiedzialności.

Ryszard Hetnarowicz

Skomentuj